Archiwum > Numer 361 (09/2003)
W drodze 2003, nr 09
       DOSTĘPNE FORMATY:

       E-WYDANIE:





Dominikanie na niedzielę


Rozmowy o encyklikach


Blask prawdy


Sylwetka


Opowiadanie


Listy ze świata
Zdzisław Nowicki
W 1852 roku wydano w Rosji jedyną w swoim rodzaju encyklopedię. Nosiła tytuł Połnoje sobranije istoriczieskich swiedieniji o wsiech bywszych w driewnosti i nynije suszcziestwujuszczich monastyrach i primieczatielnych cierkwach w Rossiji. Gdyby przetłumaczyć ten tytuł na polski, to jego sens byłby w przybliżeniu następujący: ?Pełny zbiór historycznych świadectw o wszystkich byłych i istniejących obecnie monastyrach i interesujących cerkwiach w Rosji?. Książkę zredagowaną na nowo przez Aleksandra Ratiszina wznowiono parę lat temu, nie tylko zachowując jej pierwotną, przedrewolucyjną pisownię, ale i nie ingerując w jej treść. Do dziś stoi i trwa Pustelnia Optyńska albo inaczej ? bardziej z rosyjska ? Optina?Pustosz. Autorzy encyklopedii z 1852 roku poświęcili temu świętemu miejscu rosyjskiego prawosławia zaledwie kilka zdań: Optyńska?Wwiedieńska pustelnia męska, oddalona o trzy wiorsty od powiatowego miasta Kozielska nad rzeką Żyzdrą. Są tu trzy kamienne cerkwie: 1) sobór Wprowadzenia Bogarodzicy do Świątyni zbudowany według kanonów starej, gotyckiej architektury; 2) świątynia Matki Bożej Kazańskiej ? ogrzewana; 3) świątynia Matki Bożej Włodzimierskiej ? nowo zbudowana. Brak świadectw, kiedy ta pustelnia powstała. W nieco oddalonym od niej lesie znajduje się erem. I to wszystko, autorzy rozpisują się o innych monastyrach, innych świątyniach, starszych, zdałoby się ? ważniejszych. O Pustelni Optyńskiej tylko tyle. Czyżby jej wielki czas miał dopiero nadejść? Nie, on już trwał, nie wszyscy jednak o tym wiedzieli. To nie był jeszcze czas informacyjnego zgiełku, ten miał nadejść z górą sto lat później. Nie wszystkim też w rosyjskim prawosławiu była bliska tradycja starcziestwa organicznie związana z tą pustelnią. O nawróconym zbójniku Spróbujmy sprostować zawartą w przytaczanym tekście istotną nieścisłość. Otóż świadectw dotyczących powstania monastyru, które historyk uznałby za w pełni wiarygodne, a przynajmniej za naukowo akceptowalne, może i nie ma. Są jednak legendy, podania przekazywane z ust do ust, z pokolenia na pokolenie. Z zasady ? ta zasada Rosji dotyczy w sposób szczególny ? strzegą ich matki, strażniczki domowych ognisk, tradycji, wszystkiego, co w ludzkim życiu dobre i piękne. Pierwsza z tych legend głosi, że nawrócony zbójnik Opta, prawdopodobnie na przełomie XIV i XV wieku, wybrał najpierw życie mnisze, potem zaś, opuściwszy monastyrską brać, już jako mnich Makary żył w pobliskich, kałużskich lasach życiem pustelnika?ascety. To on miał wybrać na nowy monastyr znane mu z rozbójniczych wypraw miejsce między brzegami rzeki Żyzdry i jej lewego dopływu ? Kliutomy. On, za pieniądze z grabieży, miał wybudować klasztor i jego pierwszą świątynię. Jest jeszcze inna interpretacja nazwy optina; filologowie mają jednak w stosunku do niej niemało wątpliwości. Otóż ponoć w średniowiecznym staroruskim słowo optina znaczyło także ?wspólna?, ?ogólna?. Do decyzji soboru (miejscowego, ruskiego soboru) z 1504 roku, stanowczo zakazującej tego typu organizacji życia klasztornego, mniszki i mnisi mieli w Pustelni Optyńskiej mieszkać i modlić się razem, pod jednym, wspólnym kierownictwem, żyjąc w dwóch oddzielonych od siebie skrzydłach monastyru. To znaczy ?żyli tu wspólnie? ? stąd i Optina. Po soborowym zakazie mniszki wyprowadziły się do pobliskiego Kozielska, gdzie utworzyły monastyr pod wezwaniem Wniebowstąpienia Pańskiego. Gdzie prawda, gdzie zaś mit i legenda, nie wiadomo. I w gruncie rzeczy po cóż nam to wiedzieć? Jak rosły mury Różne były losy klasztoru optyńskiego. W latach 1610?1617 grabili go wielokrotnie żołnierze z wojsk naszej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, dlatego opustoszał. Odrodził się w 1629 roku. Sześćdziesiąt lat później rozpoczęto tu budowę pierwszej murowanej świątyni. W 1724 roku władze duchowne zlikwidowały klasztor, ale już dwa lata później środki zebrane przez mieszkańców okolicznych wiosek wystarczyły, by go odtworzyć. W latach 1741?1768 ? a były to czasy przedziwnej carycy Jelizawiety, brzydkiej i grubej córki pięknej i rozpustnej Jekateriny I (czyli naszej polskiej Marty Skowrońskiej), carycy Jelizawiety, która nie chciała wojować i grabić, chciała zaś budować i tworzyć ? przebudowano sobór Wprowadzenia Bogarodzicy do Świątyni. Monastyr odżył w pełni za czasów Płatona, który w końcu XVIII wieku służył Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej jako metropolita moskiewski i kałużski. Prawdziwy rozkwit życia mniszego i monastyru rozpoczął się w Optinie przy archimandrycie (w Kościele prawosławnym: przełożony kilku klasztorów ? przyp. red.) ojcu Awraamim. W ciągu 10 lat (między rokiem 1801 a 1811) zbudował on w Pustelni Optyńskiej dzwonnicę świątynię Matki Bożej Kazańskiej oraz świątynię szpitalną. W latach 1832?1839 budynki klasztorne okolił wysoki, kamienny mur, zgodnie z ówczesnym kanonem prostokątny, z czterema wieżami. W tym czasie ? wbrew opinii autorów przytoczonej na wstępie encyklopedii ? Pustelnia Optyńska była już w Rosji sławna. To w niej odrodziło się ruskie starcziestwo. Optina?Pustosz stała się sławna po 1821 roku, kiedy to niedaleko monastyru, w eremie, nad którym opiekę powierzono świętemu Janowi Chrzcicielowi, osiedli starcy. To wtedy do Optina z całej Rusi ruszyły tłumy. Instytucja starcziestwa Szukałem polskich odpowiedników słów stariec, starcziestwo i nie potrafiłem ich odnaleźć. Ojciec duchowny, kierownik duchowy, nawet przewodnik duchowy ? nie, to wszystko nie to... Pamiętam najkrótszą definicję tego słowa znalezioną przed laty w rosyjskiej publikacji: stariec ? prawdziwy lekarz człowieczego ducha. Co znaczy lekarz ducha? Niemal natychmiast za tą najkrótszą z definicji postępowały jakże głębokie i ważne uzupełnienia: stariec powinien przenikać do najbardziej odległych głębin człowieczej duszy, powinien widzieć sam proces rodzenia się zła, przyczyny jego narodzin, powinien postawić dokładną diagnozę choroby ducha i ukazać dokładny sposób jej leczenia. Integralnie postrzega swojego ucznia ? ?pacjenta?, zna go lepiej, niż on sam siebie zna, zna charakter jego duszy i stopień jego duchowego rozwoju. Jest jak lekarz: musi mieć dar oceny i rozpoznawania duchów, w każdej chwili bowiem i na każdym miejscu może mieć do czynienia ze złem i ze złym, który wciąż, tak samo dziś, jak na początku wieków, próbuje odgrywać rolę anioła światłości. Jednakże z zasady stariec ? który żyje i działa w Duchu Świętym, który działa i służy w wolności (to nie on żyje, ?to żyje w nim Chrystus?; Gal 2,20), który działa zawsze w harmonii z Kościołem ? dysponuje i innymi darami Ducha Świętego, takimi jak dar czynienia cudów, dar proroctwa, nade wszystko zaś dar przenikliwości. On przenika tajemnice ludzkich serc, tajemnice ludzkiego ducha. Starcziestwo nie jest żadnym stopniem w duchownej hierarchii Kościoła. W tradycji Kościoła wschodniego stanowi jedną ze szczególnych dróg do świętości, jest Bożym darem, jest łaską i tak jak wszelki dar, wszelka łaska, może być udzielone każdemu. Starcami w Kościele wschodnim byli mnisi, pustelnicy, biskupi i zwyczajni księża, byli jurediwi, były i kobiety. Starcziestwo to charyzmat, to bezpośrednie kierownictwo Ducha Świętego, to wielka, trudna droga świętości. Świętości, która od początku do końca jest służbą. Stariec nigdy nikomu się nie narzuca, nikogo nie przymusza. On jest, służy, czeka, wędruje, odnajduje. We wschodniej tradycji trwa przekonanie: kiedy już poprosiłeś starca, by ukazał ci drogę, tą drogą idź, każda inna, którą sam sobie wybierzesz, będzie zgubna. Dzwoneczek ci jestem Pustelnia Optyńska niemal w całej swojej XIX?wiecznej historii sławna była starcami. Starcziestwo odrodzili w niej Mojsiej i Anton, bracia Putiłowy, błogosławił ich na służbę ten, który wskrzesił starcziestwo na Rusi, wielki święty mistyk, Ukrainiec, połtawianin, wychowanek mołdawskich eremów Paisij Wełyczkowśkij. Pierwszym z powszechnie znanych i otaczanych czcią optyńskich starcow był Leonid (Nagołkin), który odszedł do Pana w 1841 roku. Za życia miejscowy władyka kałużski niejeden raz zabraniał mu przyjmować pielgrzymów, zabraniał ?nastawać w porę i nie w porę?. Leonid był uparty i mówił o sobie: ?Choćbyście mnie i na Sybir pognali, choćbyście stos rozpalili, choćbyście w ogień wstawili, będę wciąż tym samym Leonidem. Śpiewam mojemu Bogu, dzwoneczek ci jestem?. Po nim przyszedł jego uczeń Makary (Iwanow), który z braćmi Kiriejewskimi, wybitnymi naukowcami i żoną sławniejszego z nich ? Iwana, Natalią, założył bibliotekę i wydawnictwo optyńskie. To Makary postanowił wydać w Optino pisma Ojców Kościoła przetłumaczone z greckiego na ruski (nie rosyjski) przez wspomnianego wyżej wielkiego ojca Paisija Wełyczkowśkiego. Bracia Kiriejewscy sfinansowali to przedsięwzięcie. Był to prawdziwy powrót do wielkiej tradycji wydawniczej monastyrów starej Rusi. Pierwsza książka ukazała się w Optino w 1847 roku, do końca stulecia opublikowano około 130 prac wymagających ogromnego wysiłku naukowego. Makary umarł w 1860 roku. U ojca Amwrosija Zastąpił go największy i najbardziej znany z optyńskich starcow, w 1988 roku wyniesiony przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną do chwały ołtarzy, Amwrosij (Grienkow). To on był prawzorem starca Zosimy z Braci Karamazow Fiodora Dostojewskiego. To do niego wędrowali po naukę i lekarstwo duszy Dostojewski i Władimir Sołowiow, Konstantin Leontiew, który w tajemnicy przyjął śluby zakonne, i jakże pogmatwany, tragiczny Wasilij Rozanow. Przed nimi odwiedzał Optino Gogol, człowiek tak samo zakochany w prawosławiu, jak w Kościele zachodnim. Zapisał on kiedyś w dzienniku jakże znamienne zdanie: ?na każdym miejscu mojego pielgrzymowania być w Pustelni Optyńskiej?. Być w Pustelni Optyńskiej, nie w Kijowskiej Ławrze, nie w Troickiej Ławrze, nie w innych sławnych miejscach prawosławia, nie w Rzymie, który tak bardzo ukochał. Bywali tu jeszcze Turgieniew i Żukowskij, wojujący z Kościołem i z Bogiem Lew Tołstoj. Owszem, ten wieki sceptyk, krytykujący niemal przez całe swoje życie starcziestwo, bywał w Optyńskiej Pustoszy niejeden raz. Pierwszy raz przybył tam w 1877 roku, przybył i długo rozmawiał z ojcem Amwrosijem. Zauważył jego czystość i świętość. Jednakże ojciec Amwrosij też zauważył coś i to ?coś? było to dla niego powodem ogromnego bólu: ?On bardzo pyszny...?. Tołstoj wrócił do Optina rok później, a po czterech latach wybrał się z Jasnej Polany do pustelni drogą prawdziwego pielgrzyma, przebrawszy się w odzież prostego chłopa, w łapciach i z torbą podróżną na ramieniu. Rozmawiał wtedy znów całe dwie godziny z ojcem Amwrosijem. Starał się ocenić jego ubóstwo, jego doskonałość... On nie słuchał, on oceniał. Spotkali się potem raz jeszcze, w 1890 roku, niedługo przed śmiercią starca. Kiedy po latach przyjdzie geniuszowi pióra, skłóconemu z rodziną i z Kościołem uciekać z Jasnej Polany, jakże niepojęta okaże się ta jego ostatnia droga: ucieczka z domu, Pustelnia Optyńska, monastyr w Szamordino, maleńka stacja w Astapowo, śmierć... Wspominający tę drogę lekarz pisarza, doktor Duszan Makowiecki, pisze, że ten do końca uparty wróg Kościoła bardzo chciał przed swoją śmiercią porozmawiać ze starcami. Opuściwszy dom, natychmiast wyruszył do Optyńskiej Pustelni. Dlaczego tam? Dlaczego tak właśnie? Dlaczego tą drogą wędrował do śmierci? Aż przyszli bolszewicy Optina?Pustosz to nie tylko starcy, to również wydawnictwo, wspaniała biblioteka, to wybitni uczeni wśród zakonnej braci. Ot, choćby dziś szczególnie mi bliski wybitny orientalista, znawca Chin, profesor Winogradow. Do dziś pozostaje jednym z największych autorytetów w środowisku orientalistów, a jednak lata bolszewizmu sprawiły, że całe pokolenia jego ?naukowych dzieci? nie wiedziały i wciąż nie wiedzą, iż profesor Winogradow był równocześnie optyńskim mnichem. Optino to także doskonały szpital dla współbraci i prostych, świeckich mieszkańców okolicznych wsi i miasteczek. Wśród zakonnej braci byli i wybitni lekarze. Pustelnia kwitła, aż przyszedł straszny 1917 rok. Kiedy tylko bolszewicy rozpoczęli swoją wojnę z Bogiem ? rozgrabili i optyński monastyr. Jego ostatni archimandryta Isaakij został w 1938 roku rozstrzelany w Tule. Los pozostałych optyńskich braci był tak samo straszny, jak większości rosyjskich chrześcijan, którzy dochowali wierności Bogu. Przyszło im, idącym po śladach Mistrza, wypić kielich cierpienia aż do dna. W 1918 roku klasztor optyński rozpędzono, z ruchomych dóbr, to czego nie zdołano zniszczyć ? wywieziono w nieznanym kierunku. W budynkach klasztornych utworzono rolniczy kartel, kiedy zaś ten zbankrutował, przyszła kolej na muzeum, potem był tam ośrodek wypoczynkowy OGPU?NKWD. Jesienią 1939 roku do zamienionych w łagier budynków sławnego monastyru pod Kozielskiem przywieziono polskich oficerów, więźniów niewypowiedzianej wojny, którą Stalin rozpoczął 17 września 1939 roku. Z nadejściem wiosny 1940 roku zapakowali ich niemal wszystkich w bydlęce wagony i powieźli znów na zachód, przez Witebsk do podsmoleńskiego, katyńskiego lasu. Tam pomordowali ich strzałami w tył głowy. * * * Zło nie jest wieczne, zło nie zwycięża. W 1987 roku podczas gorbaczowowskiej pierestrojki rozpoczęło się odrodzenie Pustelni nad brzegami Żyzdry, obok starego ruskiego grodu, którego nazwa tak bardzo do dziś rani polską pamięć. Czy wraz z nią odrodzi się ruskie starcziestwo? Nie nam to wiedzieć. Nam ? wierzyć i mieć nadzieję. Duch Święty wieje mocą, dokąd chce i jak chce. On Jest Wierny.



Listy do fraterni


Felietony
Grzegorz Górny
Dariusz Kowalczyk SJ
Włodzimierz Fenrych
Tomasz Włodek


Kronika


Orientacje


Kiedy się modlisz
Jan Paweł II


Szukającym drogi
Facebook