Poczułem się oszukany
Patrząc na miniony rok okiem duchownego, muszę powiedzieć, że daliśmy się wykorzystać. Mało, sami się napraszaliśmy i nadal napraszamy, by nas wykorzystywano.

Pierwsza rocznica katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. W programie uroczystości zapewne znajdą się msze i nabożeństwa i nic w tym dziwnego. Może to będzie niezbyt stosowne nawiązanie, ale nie mam w tej chwili innego. A poza tym, wobec śmierci wszyscy jesteśmy równi, i choć nie zawsze i nie dla każdego jest to oczywiste, to jednak warte pamiętania. Otóż na pogrzebie księżnej Diany przez cały czas wyczuwało się wśród ludzi jakieś zagubienie. Przynajmniej tak to można było odczuć, oglądając transmisję telewizyjną. Zgromadzeni wokół katedry nie bardzo wiedzieli, co ze sobą zrobić. Jedni siedzieli, inni stali lub nawet leżeli na trawie. Zarówno młodzi, jak i starsi przytulali się do siebie, inni znowu ziewali. Większość z nich, choć mieli w ręku broszury z tekstem odprawianego nabożeństwa, nie korzystała z nich. Dopiero gdy nadszedł czas odmówienia Ojcze nasz, w jednej chwili, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, niektórzy z pamięci, inni gorączkowo szukając tekstu w broszurze, zaczęli robić to samo – odmawiać modlitwę. Trudno wnikać w czyjeś przeżycia, ale patrząc z boku, można było dostrzec już nie zatomizowany tłum, ale coś więcej, coś na kształt wspólnoty. Ta słowna formułka, wyniesiona zapewne bardziej z domu niż z kościoła, pozwoliła ludziom na bycie nie tylko obok siebie, ale razem. Przynajmniej przez te kilkadziesiąt sekund. A może i na coś więcej, na mniej lub bardziej jasne uświadomienie sobie, że nikt z nas nie musi zmagać się ze śmiercią samotnie. Jak też to, że od dawien dawna istnieje sposób umożliwiający zobaczenie, czy też odkrycie, że śmierć ma wiele twarzy i nie wszystkie z (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wacław Oszajca SJ - ur. 1947, jezuita, poeta, eseista, publicysta prasowy i radiowy, autor licznych książek, znany kaznodzieja i rekolekcjonista, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

METAFIZYKA I KLUSKI ZE SKWARKAMI

BREWIARZA PO DZIURKI W NOSIE

Nawet prorocy nie znają Boskiej mocy

O BOGA CHODZI

NIE LUBIĘ FRANCISZKA


komentarze



Facebook