Co zrobiliśmy temu misiu
Kiedy cenzorzy dobrali się do filmu, kazali wyciąć lub zmienić 38 scen. Zniknąć miało niemal 700 metrów taśmy, czyli jedna czwarta kultowej dziś komedii. Na szczęście w kraju przyszła "odwilż" i Miś ocalał. W maju minęło 30 lat od jego premiery.

Chyba nie ma sensu opowiadać filmu, bo czy żyje w Polsce ktoś – no może poza niemowlętami – kto Misia nie oglądał? Spróbujmy jednak krótko przypomnieć, o co w nim chodziło: prezes klubu sportowego „Tęcza”, Ryszard Ochódzki ma wyjechać do Londynu. Zostaje zatrzymany na granicy, bo w jego paszporcie brakuje kilku wyrwanych kartek. I teraz to nie jest paszport. To był paszport.

Ochódzki podejrzewa, że kartki wyrwała jego była żona, by uniemożliwić mu wyjazd do Londynu, gdzie w jednym z banków oboje przed laty założyli konto. Prezes kombinuje, jak się wydostać z kraju i przejąć pieniądze, nim zrobi to jego eksmałżonka. W tle tych wydarzeń jest oczywiście Polska końca lat 70. XX wieku. Trochę przejaskrawiona.

Trzeba przyznać, że jak na scenariusz komedii, a zwłaszcza komedii przełomowej, wręcz kultowej – jest mało zabawny. Ale cóż – fabuła, jak oceniają fani, ma drugorzędne znaczenie. Najśmieszniejsze jest to, co dzieje się między scenami. Fenomenalnie skomentował to nieżyjący już aktor Jerzy Turek, który w Misiu wcielił się w Wacława Jarząbka – trenera klubu sportowego „Tęcza”. – Kiedy dostałem tę rolę, pomyślałem: głupi Stasiek, wymyślił jakiegoś idiotę śpiewającego do szafy. Ale prawdą jest, że w życiu takich ludzi spotyka się mnóstwo – mówił w jednym z wywiadów.

I na tym właśnie, na przerysowanej opowieści o zwykłych ludziach opiera się sukces Misia.

Miś otworzył oczy niedowiarkom

„Po co jest ten miś? Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. W (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jacek Łuczak - ur. 1972, niezależny dziennikarz, satyryk, były kabareciarz (Afera, Gzik, Kabareciarnia Zenona Laskowika), autor przewodników turystycznych, m.in. "Spacerownika poznańskiego" (Agora, 2010), miłośnik filmów Stanisława Barei. Poznaniak mieszkający obecnie pod Opolem, żonaty. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Notatki z podróży służbowej

Prezerwatywy a reforma Kościoła

ZAWSTYDZENIE

Ta wojna jeszcze potrwa

Miejcie odwagę żyć dla miłości


komentarze



Facebook