W skórze proroka
1 Krl 19,4-8 Ps 34 Ef 4,30-5,2 J 6,41-51

Dzieje Eliasza są jedną z piękniejszych historii prorockich, a on sam jawi się jako postać ze wszech miar wybitna. Był to człowiek bezkompromisowy, który w sposób zdecydowany ingerował w politykę Izraela i sprawy jego elit. Królowi Achabowi, za targnięcie się na życie Nabota (por. 1 Krl 21,1–16), obwieścił bez zbędnej dyplomacji: „Tam, gdzie psy wylizały krew Nabota, będą lizały psy również i twoją krew” (1 Krl 21,19).

Ten mocny i odważny człowiek, prorok jak ogień – jak nazywa go autor Księgi Syracha (48,1) – staje się pełnym lęku i zniechęcenia uciekinierem przed… kobietą (por. 1 Krl 19,1–4). Odsłania się przed nami jego ludzkie oblicze: opadł z sił, dopadła go depresja. Pustynny Negeb staje się dla niego miejscem oczekiwania na upragnioną śmierć. Kładzie się pod drzewem, które może być zarówno symbolem życia, jak i śmierci (por. Rdz 2,9; 3,6–7; Jon 4,6nn). Jedno jest pewne: coś tutaj musi się stać!

Jaki cel ma totalna frustracja proroka? Wszystko wskazuje na to, że zmierza ona ku temu, by doświadczył on, że Bóg jest Bogiem pociechy (por. 2 Kor 1,3). Odnawia On siły Eliasza, karmiąc go chlebem, który został wypieczony – jak podaje tekst oryginalny – na żarzących się węglach. Znamienne jest to, że Polikarp ze Smyry († 156) mówi, iż Eucharystia wypiekana jest z palonego ziarna. Ten żarzący się popiół jest więc symbolem oczyszczenia, a woda znakiem czystości. Bóg upodobał sobie w złamanym Eliaszu i go oczyścił, dał mu moc, by pokonał siebie i szedł czterdzieści dni na pustyni do góry Horeb. Kierunek jego wędrówki nie jest przypadkowy. Tam, gdzie zaczęła się wspólnota Boga z ludem za czasów Mojżesza (por. Wj 19–20), tam teraz wszystko rozpocznie się na nowo dla Eliasza.

Wewnętrzne rozbicie Eliasza to często nasza sytuacja – wszystko legło w gruzach: życie rodzinne, praca, kapłaństwo. Historia życia potrafi zawiązać taką pętlę, że wydaje się nam, iż nie ma już z tego wyjścia. W obliczu nieodzownej już lustracji duchownych zdaje się, że wielu ze środka tej pętli woła: „Kto mi jeszcze uwierzy?” (por. Rz 10,16). Ci, którzy się zagubili w swojej misji, uciekają przed spojrzeniem innych. W historii Eliasza pojawia się jednak nagle głos ważny dla nas samych: Wstań! Posil się! Droga otwarta!

Historia opowiedziana w pierwszym czytaniu jest nie tyle historią Eliasza, ile historią doświadczenia Boga. Prorok szuka Go i odnajduje nie w walce z królem, w świecie „wielkiej polityki”, ale na pustyni. Sam w sobie jest bezradny – to Bóg go wzmacnia i prowadzi w tym nieustannym szukaniu.

     


zobacz także

Czy jesteś szczęśliwy?

Kościół w połowie drogi

Szczęśliwie niespełnione nawrócenie

Droga do jedności

CHCE MI SIĘ WYĆ


komentarze



Facebook