Płomień

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Przebywałem kiedyś w pewnym mieście, w którym odbywał się właśnie festiwal teatrów ulicznych. Atmosfera na ulicach była niemal świąteczna, w części miasta wstrzymano ruch kołowy, a tłum widzów przechadzał się między zabytkowymi kamieniczkami, obserwując popisy ulicznych artystów. Kogóż tam nie można było zobaczyć! Byli uliczni akrobaci i żonglerzy, upudrowani mimowie i wielkie kukły poruszające się powoli ponad tłumem. Wśród nich moją uwagę zwrócił długowłosy brodacz, pstrokato ubrany – jak to często bywa w przypadku teatrów ulicznych. Nawet sznurowadła w butach miał zielone. Chodził wśród tłumu z drabiną, a pod pachą trzymał wielką księgę. Raz po raz przystawał, rozkładał drabinę i wchodził na nią wysoko, po czym wyjmował spod pachy swą księgę i otwierał ją, a spomiędzy kartek buchał płomień. Potem zamykał księgę, schodził z drabiny, składał ją, przechodził kilka kroków dalej i powtarzał to samo. Zaciekawiła mnie ta sztuczka, przecisnąłem się więc wśród tłumu, by lepiej mu się przyjrzeć. Podszedłszy bliżej, spostrzegłem, że księgą, której do swych sztuczek używa, jest ni mniej, ni więcej, tylko Biblia! Pismo Święte! Uniósłszy się gniewem, krzyknąłem:

– Świętokradco! Jak śmiesz używać Pisma Świętego do kuglarskich sztuczek?

W odpowiedzi na to on zapytał z miną niewiniątka:

– O jakich sztuczkach mówisz, (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Buldeneż

Tysiąc kroków

Miłość Cię uszlachetni

Pan Bóg kule nosi

Drogowskaz


komentarze



Facebook