Świadkowie miłości
Dz 10,25-26.34-35.44-48 1 J 4,7-10 J 15,9-17

W perspektywie naszego spotkania z Bogiem po śmierci „twarzą w twarz” najpilniejszym zadaniem chrześcijan jest nauczyć się kochać Boga, ludzi i siebie samych – takie przesłanie zawiera najważniejsze przykazanie religii chrześcijańskiej. Nikt tej miłości nie ma w sobie gotowej, potrzeba na nią czasu. Podobnie jak inne umiejętności, wymaga ona nauczyciela. Dla ludzi wierzących jest nim Jezus Chrystus. Zaświadczył On o tym, jak wielką miłością kocha nas Bóg od początku naszego istnienia. Miarą tej miłości jest Jego relacja przyjaźni z własnym Ojcem. Syn ufa Ojcu całkowicie, jest mu posłuszny i oddany do końca. Nie jest to miłość nierozumna, oparta na emocjach. Ewangelia, którą głosi Chrystus, przedstawia miłość Boga Ojca do Syna jako relację pełną mądrości, wolności, rodzącą dobre owoce – ocalenie człowieka. Zgodnie z Jego nauką, aby nauczyć się kochać, musimy dopuścić do siebie miłość Bożą. Bóg potrzebuje naszej zgody, by według własnego scenariusza ujawnić się w naszym życiu. Nie może działać wbrew naszej wolności.

Swoją publiczną działalność Jezus rozpoczął od powołania uczniów, których następnie uformował i posłał w świat. Apostołowie stali się pierwszymi nauczycielami i świadkami Bożej miłości, co sprawiło, iż Kościół bardzo szybko wzrastał i dotarł na krańce ówczesnego świata. Metoda ta nie uległa zmianie. Jan Paweł II wciąż głosi potrzebę świadectwa Bożej miłości w świecie na miarę pierwszych uczniów Jezusa.

Widziałem kiedyś, jak pewien malec, tupiąc nogami, żądał, by tata kupił mu koparkę ze sklepowej wystawy. Ojciec stanowczo odmówił, tłumacząc mu, że w domu ma już dwa takie samochody. Odmowa była wyrazem jego miłości do dziecka. Wiedział, co jest dla malca dobre. Nie był jego kumplem, który we wszystkim przytakuje, by się mu przypodobać. Wychowywał dziecko do mądrej miłości, wolnej od egoizmu. W przyszłości jego syn będzie miał szansę sam zostać dobrym ojcem.

Prowadząc duszpasterstwo szkół średnich przy jednym z naszych klasztorów, zwróciłem uwagę, że niektóre nastolatki są nad wyraz odpowiedzialne i dojrzałe. Po rozmowie z ich rodzicami okazało się, że bardzo wcześnie uczyli oni swoje pociechy samodzielności. Jeden z ojców opowiadał, jak uczył sześciolatka robić kanapki. Poprzez stawianie dziecku wymagań powiększał obszar jego wolności.

Te dwa przykłady pokazują, że aby nauczyć się kochać, trzeba spotkać na swojej drodze świadka miłości.


Marek Urbanowski OP - ur. 1969, dominikanin, jest administratorem domu rekolekcyjnego w Korbielowie, tam też mieszka. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ŚWIADECTWO

Albo hinduizm, albo nie żyjesz

Psalm (2)

GŁOSY Z PRZESZŁOŚCI

POCZĄTEK JESIENI


komentarze



Facebook