O Andrzeju Madeju
Spontanicznie i przypadkowo, a jednak z wielkim uznaniem i życzliwością, złożyłem z tytułów Twoich książek portret pamięciowy księdza-poety, współbrata, chrześcijanina, a może jednak przede wszystkim człowieka wrażliwego na innych, gdziekolwiek byś był.

Dobrze, że jesteś, Andrzeju, radości nasza. Niby się już zestarzałeś, a jednak jesteś bogaty młodością i Bogu na chwałę piszesz ciche psalmy nad brzegiem nieba i ziemi, czy to na wsi nad Bugiem, czy w Gorzowie, czy w Kijowie nad Dnieprem, czy też wreszcie na skraju Pustyni w Turkmenistanie. I dotykając tego, co widzialne i niewidzialne, idziesz pochylony trochę niżej nieba, przychylając go nam nieco Twoimi wierszami, a jeszcze więcej Twoją dobrocią, którą można kroić i się nią sycić jak chlebem.

To tak trochę spontanicznie i przypadkowo, a jednak z wielkim uznaniem i życzliwością, złożyłem z tytułów Twoich książek portret pamięciowy księdza–poety, współbrata, chrześcijanina, a może jednak przede wszystkim człowieka wrażliwego na innych, gdziekolwiek byś był. A bywałeś i w Kazimierzu nad Wisłą, gdzie się urodziłeś w Roku Pańskim 1951, i w Markowicach na Kujawach, gdzie kończyłeś szkołę średnią — niższe seminarium, bo gdzieś tam już wtedy Bóg w sercu Ci grał — i w Obrze k. Wolsztyna, gdzie kontynuowałeś swoje powołanie w Wyższym Seminarium Duchownym. A potem studia w Rzymie, nieco w ukochanym Krakowie (może nawet zostałbyś wziętym naukowcem, gdyby nie te przypisy naukowe...), wyjazdy duszpasterskie do wielu krajów Europy, do Kanady. Jestem przekonany, że wszędzie tam goniła Cię Boża Miłość, by

 
wszystko
co jest i czego nie ma

mrówka i cień
i nasz ochrypły śpiew
kółko graniaste dzieci
dwa kałamarze nocy
i gwiazdka Konstantego

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jarosław Różański OMI - ur. 1961, oblat Maryi Niepokalanej, absolwent filologii polskiej, dr misjologii, adiunkt przy Katedrze Historii Misji na UKSW, misjonarz?praktyk, aktualnie mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Globalizacja solidarności

Misja dopiero się zaczyna

Wiersze

Nie dawaj mi bogactwa ni nędzy

St. Nikolai 2010


komentarze



Facebook