Archwium > Numer 304 (12/1998) > Orientacje > Architektura pustki

Architektura pustki

Jak to się dzieję, że architekci i artyści, także ci o światowej sławie, mający w swoim dorobku dzieła wybitne, nie potrafią przyswoić i zinterpretować wielkiego bogactwa znaczeń i zawartości symbolicznej, które w przeszłości znajdowało właściwe formy wyrazu?
Kard. Camillo Ruini

 

Na początku lat osiemdziesiątych, po wydarzeniach sierpnia ’80, władza zaczęła, łatwiej niż kiedykolwiek, wydawać pozwolenia na budowę kościołów. Ostrożne szacunki mówią o ponad 1500 obiektów powstałych do roku 1990. Prawdopodobnie już nigdy taka sytuacja się nie powtórzy.

Być może próba zastanowienia się nad jakością tworzonych wtedy kościołów może wydawać się spóźniona, wydaje się jednak, że teraz, gdy kościołów powstaje mniej, powinny być one najwyższej jakości.

Sytuacja początku lat osiemdziesiątych była wyjątkowa z kilku powodów: przede wszystkim nagle pojawiła się potrzeba zaprojektowania i wybudowania setek kościołów, ale ważne jest, że stało się to w kraju, w którym przez czterdzieści lat projektowano i budowano prawie wyłącznie budynki „modernistyczne” w technologiach wielkopłytowych lub wielkoblokowych o bardzo żałosnym poziomie estetycznym. Nagle pojawił się inwestor, który zażądał czegoś całkowicie innego — trudno chyba znaleźć większe przeciwieństwo kościoła niż blok mieszkalny (sama nazwa „blok” kojarzy się makabrycznie). Niestety, polscy architekci do tego zadania nie byli przygotowani...

To wielkie wyzwanie (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Tabu, czyli granice artystycznej wolności

NIKT NIKOMU ŁASKI NIE ROBI

MUSI GODAĆ

"Idźcie i nauczajcie wszystkie narody"

O zaletach nieperfekcjonizmu


komentarze



Facebook