BEZDUSZNI SĘDZIOWIE?
W terminie "prawo" zawiera się element "prawe", a prawe w staropolszczyźnie oznacza sprawiedliwość. Człowiek prawy to człowiek sprawiedliwy.

Tomasz Maćkowiak: Chciałbym zacząć od naiwnego pytania o relację między prawem a poczuciem sprawiedliwości zwykłych ludzi. Dość często ludzie narzekają, że sąd ich oszukał. Mówią: Wyrok jest niesprawiedliwy.

prof. Adam Strzembosz: Konfrontacja między sądem a poczuciem sprawiedliwości obywateli odbywa się na sali sądowej. W spornych sprawach cywilnych spotyka się powód, który uważa, że jego żądanie jest sprawiedliwe, i pozwany, który uważa, że żądanie powoda jest niesprawiedliwe. I teraz niech mi pan powie, który z nich reprezentuje ludową sprawiedliwość – powód czy pozwany?

Pewnie obaj.

Nie, bo to są sprzeczne poczucia sprawiedliwości. Jeden uważa, że należy mu się cały spadek po ojcu, a drugi – że jemu się należy przynajmniej część spadku. Poszukiwanie takiej ludowo rozumianej sprawiedliwości to fikcja. W ogóle nie bardzo wiemy, czym jest tak pojmowana sprawiedliwość. Powiedzmy, że toczy się sprawa karna o zabójstwo. Sprawca jest czyimś dzieckiem, mężem czy ojcem i jego bliscy będą wynajdywali usprawiedliwienia tego czynu: złe dzieciństwo, konflikt, jakąś życiową krzywdę. A dla osoby postronnej to jest bandyta, który nie powinien wyjść z więzienia. Jak się do tej sytuacji ma to ludowe poczucie sprawiedliwości? Czyje poczucie sprawiedliwości zostało naruszone? Ojca, matki, syna tego człowieka, który dokonał przestępstwa, czy widza, który zna sprawę z telewizji?

Czy na to poczucie krzywdy można coś poradzić?

W pojedynczych przypadkach się zdarza, że prawo bywa uchwalane wbrew opinii większości i wtedy się rodzi poczucie niesprawiedliwości. Niedawno uchwalono, że rolnik nie może sprzedać części swojego gospodarstwa ani temu, kto mieszka w mieście i nie prowadził dotąd działalności rolniczej, ani nikomu spoza swojej gminy, jeżeli nawet jego gospodarstwo fizycznie dotyka gruntu, który należy już do sąsiedniej gminy. Na wsi takie unormowania uznawane są za niesprawiedliwe. Ci ludzie z jednej strony mają ugruntowane poczucie własności, a z drugiej strony kierują się własną logiką gospodarowania. Jeżeli ja mam gospodarstwo w gminie Płoniawy, które jest na samym brzegu gminy Krasnosielc, to dlaczego nie mogę swojego gospodarstwa powiększyć o grunty, które dotykają mojego gospodarstwa tylko dlatego, że wychodzą poza gminę Płoniawy? W takich wypadkach naruszony zostaje zdrowy rozsądek i poczucie własności. Tu można mówić o sprzeczności. Jednak nie ma tu kolizji między sprawiedliwością sędziego a poczuciem sprawiedliwości tego rolnika. Sprzeczność jest między tym, co sobie wykoncypował sejm – pod hasłem rzekomej ochrony gospodarstw przed wykupem przez Niemców czy jakichś innych cudzoziemców albo przez podmioty, które chcą na tych terenach budować domy albo fabryki. Sędzia i tak musi przestrzegać prawa uchwalonego przez sejm. Ale to nie jest jego sprawiedliwość. To jest sprawiedliwość większości rządowej, która jawnie kłóci się z poczuciem sprawiedliwości rolnika.

To w takim razie jak sędzia ma rozumieć pojęcie sprawiedliwości?

Sędzia jest takim samym obywatelem, jak każdy człowiek w tym kraju. Ma pewien system norm moralnych, na ogół silniejszy niż ktoś, kto w ogóle z prawem nie ma do czynienia. I ten jego system wartości może się zgodzić z systemem wartości większości ogółu obywateli. Ale może się zdarzyć, że tak nie jest. Jeżeli pana syn zostanie sędzią, to czy przewróci się w nim system wartości tylko dlatego, że został sędzią? Dlaczego? Co by miało na to wpłynąć? Studia, pozycja zawodowa? Przecież to jest nonsens.

Ale na studiach prawnik zyskuje fachową wiedzę o sprawiedliwości, o prawie.

To, że on zna różne systemy sprawiedliwości, nie oznacza, że zmienia swój system wartości. Przecież wiele zależy też od konkretnej sytuacji.

Sprawiedliwość jest inna w zależności od warunków?

Jeżeli miasto jest oblężone i ludzie zaczynają umierać z pragnienia i głodu, to przydzielenie każdemu obywatelowi tej samej ilości wody i chleba jest sprawiedliwe. Natomiast jeżeli miasto nie jest oblężone, to wtedy taka reglamentacja byłaby idiotyczna i zahamowałaby wszelką działalność gospodarczą, wyłączyłaby ludzkie ambicje. Obywatel, który do południa leży w łóżku, byłby traktowany w taki sam sposób jak ten, który wstaje o piątej rano i dwanaście godzin pracuje.

W oblężonym mieście się przyjmuje, że każdy ma takie samo prawo do życia i dlatego należy każdemu przydzielić pewne minimum dóbr, które mu zapewnią przeżycie. W sytuacjach normalnych tak nie jest.

Jako początkujący dziennikarz byłem sprawozdawcą sądowym i pamiętam, że sędziowie i prokuratorzy używali terminów „zgodny” albo „niezgodny z powszechnym poczuciem sprawiedliwości”.

Termin „zgodny z powszechnym poczuciem sprawiedliwości” stosuje się wtedy, kiedy taki argument ma znaczenie, kiedy ta zgodność czy niezgodność jest oczywista. Teraz jest konflikt wokół wycinki drzew, którą zafundował nam pan Szyszko. Jedni pytają: Dlaczego ja na swojej działce nie mogę wyciąć drzewa, które mi przeszkadza? Przecież to moja własność.

Druga połowa odpowiada: Jeżeli te drzewa są duże i zdrowe, to one oczyszczają powietrze i mają znaczenie nie tylko dla właściciela, ale też dla wszystkich ludzi z miasta czy regionu. I ten zysk jest znacznie ważniejszy niż interes jednostki.

Czy tę różnicę w poglądach na prawo da się jakoś niwelować albo wypracowywać kompromis?

Słyszałem dzisiaj w radiu wyniki badania opinii społecznej na ten temat. Wszystko się jeszcze bardziej komplikuje, bo odpowiedzi zależą od formy postawionego pytania. Kiedy pytano, czy właściciel ma prawo robić na swojej działce, co chce, to chyba 58 procent pytanych odpowiedziało twierdząco, bo nikomu nie wolno się wtrącać w działania obywatela na jego własnym terenie. Ale kiedy zapytano, czy wolno wycinać duże drzewa, to chyba 60 procent powiedziało, że nie wolno.

Czy to jest logiczne? Nie, to jest sprzeczne. No i gdzie ma pan tutaj społeczne poczucie sprawiedliwości?

Czyli ono jest relatywne?

Ono nie tylko jest relatywne, ale nieraz wiąże się z bardzo elementarnym i przyziemnym interesem konkretnej osoby. W terminie „prawo” zawiera się element „prawe”, a prawe w staropolszczyźnie oznacza sprawiedliwość. Człowiek prawy to człowiek sprawiedliwy. Stąd mamy bardzo ważne rozróżnienie na ius i lexIus to norma prawna, która jest zgodna z podstawowymi normami moralnymi i w ostatecznej konsekwencji nie narusza godności osoby ludzkiej. A lex to ustawa, coś, co akurat uchwalono i prawidłowo ogłoszono. Lex może mieć wartość ius, ale może też nie mieć takiej wartości.

I kiedy to się zdarza?

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Adam Strzembosz - ur. 1930, jeden z najwybitniejszych polskich prawników, sędzia, wiceminister sprawiedliwości (1989-1990), pierwszy prezes Sądu Najwyższego i przewodniczący Trybunału Stanu w latach 1990-1998. Od początku współtworzył Solidarność, był delegatem na I zjazd Związku. Po wprowadzeniu stanu wojennego został odwołany ze stanowiska sędziego w Sądzie Wojewódzkim. W 1998 roku przeszedł w stan spoczynku. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

Tomasz Maćkowiak - ur. 1967, absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza (filologia polska), obecnie doktorant w Instytucie Filologii Słowiańskiej UAM. Były korespondent Gazety Wyborczej w Pradze, dziennikarz, związany m.in. z "Gazetą Wyborczą", tygodnikami "Newsweek Polska", "Forum" i "Polityka". (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Pociągi kursowały punktualnie


komentarze



Facebook