CZY BÓG KAŻE KRAŚĆ?
Nie ma innej drogi do zrozumienia Boga niż używanie rozumu. A w jaki sposób używać rozumu, poszukując prawdy, tego nauczyła ludzkość filozofia grecka.

FOT. INMA IBÁNEZ / UNSPLASH


Maciej Müller: Benedykt XVI podczas słynnego wykładu w Ratyzbonie w 2006 roku, polemizując z poglądami protestanckiego teologa Adolfa von Harnacka, postulującego „odhellenizowanie” chrześcijaństwa i poszukiwanie „Jezusa historycznego”, stwierdził, że Bóg nieprzypadkowo wcielił się w takiej, a nie w innej epoce historycznej, kiedy to kultura i filozofia grecka przeżywały największy rozkwit. Na czym polega spór o hellenizację chrześcijaństwa?

Damian Mrugalski OP: Chrześcijaństwo od samego początku się zastanawiało, czy przejmowanie filozofii greckiej jest właściwe, czy nie należy opierać się wyłącznie na przekazie Chrystusa. Na początku III wieku chrześcijański pisarz Tertulian postawił słynne pytania: „Cóż mają wspólnego Ateny z Jerozolimą? Kościół z Akademią? Heretycy z chrześcijanami?”, po czym dodał: „Po Chrystusie Jezusie nie potrzebujemy już żadnych badań, a po Jego Ewangelii żadnych dociekań”.

Tertulian, będący przed nawróceniem adwokatem, znał z pewnością filozofię i retorykę Arystotelesa. To dzięki niej był w stanie wybronić w sądzie niejednego złoczyńcę. Po nawróceniu odrzucił więc filozofię, która wydawała mu się źródłem wszelkiego zła. Tylko że… głosząc z taką pasją niezależność wiary i rozumu, sam był zmuszony do posługiwania się narzędziami filozoficznymi w obronie wiary. Przeciw Marcjonowi (który głosił istnienie dwóch Bogów: Starego i Nowego Testamentu) dowodził on w iście filozoficzny sposób, że Bóg jest jeden; przeciw modalistom natomiast (którzy uważali, że Bóg jest jeden i że nie ma trzech Osób Boskich), również posługując się filozofią, dowodził, że w Bogu są trzy Osoby, choć jedna substancja. Tak więc Tertulian odrzucał filozofię jedynie werbalnie, lecz nie w praktyce.

Kolejną próbę dehellenizacji chrześcijaństwa widzimy u Lutra. Sprawa zaczęła się od krytyki odpustów, ale na niej się nie skończyła. Z czasem bowiem Luter, ale także inni reformatorzy kolejno odrzucali te elementy teologii Kościoła, które nie wynikały bezpośrednio z Biblii. Stąd pomysł na zasadę sola scriptura (tylko Pismo Święte).

Tylko czy da się wyczyścić chrześcijaństwo z filozofii?

Kiedy byłem studentem teologii, podczas pewnego spotkania ekumenicznego ku własnemu zdziwieniu usłyszałem, że protestanci podczas liturgii recytują Credo konstantynopolitańsko-nicejskie, w którym pada czysto filozoficzny termin homoousios (współistotny). Tekst tego wyznania wiary wszedł do chrześcijaństwa w IV wieku, więc nawet protestanci nie są w stanie w całości odrzucić tradycji filozoficznej pierwotnego Kościoła – muszą dysponować jakimś racjonalnym wyjaśnieniem tego, o czym mówi Biblia.

Kolejne próby dehellenizacji podjęli w XIX wieku niemieccy protestanccy egzegeci i teologowie. Jednym z nich był działający na początku XX wieku wspomniany Adolf von Harnack. Owi egzegeci wykazywali, że słowa Jezusa zostały wypowiedziane w konkretnym kontekście, że Jezus używał do swego nauczania treści kultury. Jakiej? Judaistycznej… Stąd poszukiwanie „prawdziwego”, historycznego Jezusa Żyda. Tylko że prowadząc te badania, protestanccy egzegeci sami popadali w pewną ideologię. Bardzo chcieli wykazać, że to, o czym mówi Biblia, zgadza się z pierwotną wiarą Kościoła z czasów poprzedzających powstanie jakiegokolwiek dogmatu spisanego w języku greckim i przy użyciu greckich idei filozoficznych. Przez pryzmat tej zasady dobierali sobie teksty ojców Kościoła, komentujących Pismo. Ale na przykład pism Orygenesa nie zamierzali tykać: według nich był on nie tyle egzegetą, ile filozofem, dla którego Biblia była punktem wyjścia do spekulacji; takie podejście ich nie interesowało. A przecież Orygenes za pomocą rozumowych dociekań starał się odpowiadać na niebagatelne pytania, które zadawali sobie chrześcijanie właśnie przy lekturze Biblii: Jak uzasadnić, że jest jeden Bóg, a zarazem że Syn Boga jest również Bogiem? Skąd pochodzi dusza ludzka i jaki będzie jej los między śmiercią a ostatecznym zmartwychwstaniem ciała?

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Damian Mrugalski OP - ur. 1978, dominikanin, dr teologii i nauk patrystycznych, historyk idei, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów w Krakowie. Patrystykę studiował w rzymskim Augustinianum. Wydał książki "Logos. Filozoficzne i teologiczne źródła idei wczesnochrześcijańskiej" oraz "Koncept transcendencji Boga w aleksandryjskiej filozofii żydowskiej i chrześcijańskiej: Filon i Klemens". Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

Maciej Müller - ur. 1982, studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i dziennikarstwo w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, jest dziennikarzem i historykiem, do stycznia był redaktorem i szefem działu religijnego "Tygodnika Powszechnego". Autor (wspólnie z Tomaszem Ponikłą) książki "Miłość z odzysku" poświęconej związkom niesakramentalnym w Kościele (Znak 2010). Mieszka w Krakowie z żoną i synkiem. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

ANTYCHRYŚCI, BOBRY I KASTRACI

Jezus na co dzień

O powołaniu chrześcijan

ZŁOTO JEST PODOBNE TYLKO DO ZŁOTA

NAPRAWIANIE KOŚCIOŁA


komentarze



Facebook