SPÓŹNIONY
Ez 37,12-14 | Ps 130 | Rz 8,8-11 | J 11,1-45

 Wielokrotnie Jezus nazywał Łazarza przyjacielem. Również inni często zwracali uwagę na to, że Mistrz z Nazaretu miłował go i był częstym gościem w domu Łazarza i jego sióstr: Marii i Marty. Bez wątpienia były to bliskie Mu osoby. Tym niemniej, a może właśnie dlatego, Jezus pozwolił, aby Łazarz umarł. Kiedy się dowiedział, że Jego przyjaciel choruje, nie udał się od razu do Betanii, ale zatrzymał się i poczekał trzy dni. Dopiero po jego śmierci poszedł, aby go wskrzesić. Oczywiście chodziło o to, by nikt nie miał wątpliwości, że Łazarz umarł.

W przypadku wskrzeszenia córki Jaira niektórzy mogli mieć wątpliwości co do jej śmierci – Jezus przyszedł zaraz po zgonie dziewczynki i do końca nie było wiadomo, czy umarła, czy tylko śpi.

Wydarzenie to, które oczywiście było zapowiedzią zmartwychwstania Chrystusa, jest dla nas równocześnie przypowieścią o przyjaźni. Jezus stawia niekiedy przed swymi przyjaciółmi bardzo wymagające zadania. Pragnie, byśmy uczestniczyli w objawieniu chwały Bożej, jednak aby się to dokonało, trzeba czasem przejść, podobnie jak Łazarz, przez śmierć duchową, dręczące nas ciemności lub wątpliwości. Jezus przychodzi po trzech dniach, zawsze trochę spóźniony, by tym bardziej mogła się objawić łaska Boża. Niewątpliwie są to trudne doświadczenia, do których zaprasza jednak najbliższych. Nie dziwi więc wyrzut św. Teresy Wielkiej: „Boże, jeśli tak traktujesz swoich przyjaciół, to nie dziw się, że masz ich tak mało”. W ciemności jeszcze wyraźniej widać światło łaski.


Wojciech Surówka OP - ur. 1975, dominikanin, duszpasterz, dyrektor Instytutu Nauk Religijnych św. Tomasza z Akwinu w Kijowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Powołani do samotności

NOWA RODZINA

PAŚĆ ZNACZY KOCHAĆ

Pokój umierającego

Pomiędzy ziemią a niebem


komentarze



Facebook