Archwium > Numer 544 (12/2018) > Krzywda i miłosierdzie > ŻYCIE NIE JEST SPRAWIEDLIWE

ŻYCIE NIE JEST SPRAWIEDLIWE
Jeżeli mam poczucie niesprawiedliwości, to znaczy, że ktoś mnie krzywdzi. Warto się zastanowić, dlaczego tak łatwo mnie skrzywdzić? Czemu jestem taka "krzywdzalna"? Albo czemu chcę, żeby mnie przestano krzywdzić?

ZDJĘCIE KARIM MANJRA / UNSPLASH.COM


Michalina Kaczmarkiewicz: Moje koleżanki niesłusznie mnie posądziły o to, że mam jakieś szczególne relacje z przełożonymi i coś sobie załatwiam. Jak mogę sobie poradzić z taką niesprawiedliwością?

Tomasz Srebnicki: Sprawiedliwość ma różne oblicza. Większość ludzi zatrzymuje się na poziomie tzw. sprawiedliwości retrybutywnej, którą obserwujemy u ośmio-, dziewięciolatków. Zakłada ona równy dostęp do różnych dóbr oraz karanie według prawa: oko za oko, ząb za ząb.

Chyba równie częsta jest perspektywa Kalego.

To inny obszar sprawiedliwości, na poziomie bardziej indywidualnym: ja mogę coś zrobić, ale mnie tego samego zrobić nie wolno. Ja mogę przekraczać prędkość, ale inni muszą jeździć tak, by nie stanowili dla mnie zagrożenia. 

Mam wrażenie, że sprawiedliwość Kalego stoi w sprzeczności z „wszystkim po równo”. Bo może i wszystkim po równo, ale mnie jednak więcej.

Świat wartości jest zawsze światem społecznym. Do Kalego myślącego o swoim interesie też dojdziemy. Myśląc o funkcjonowaniu społeczeństw, mówimy o pojęciu sprawiedliwości ogólnej, która się wyraża w kodeksach karnych czy w systemach religijnych. Pojęcie sprawiedliwości ma na celu przede wszystkim utrzymanie społeczności w ryzach i przywoływanie do porządku jednostek, które zaburzają jej funkcjonowanie. Wyobraźmy sobie, że w pewnym momencie każda jednostka dla swojej korzyści zaczyna cudzołożyć. Ale wiemy, że jest to destrukcyjne dla społeczności, w związku z tym tworzymy przykazanie „nie cudzołóż” czy system prawny, który zabrania cudzołóstwa. Narzędziem ochrony społeczności przed jednostkami, które stwierdzą, że jednak będą łamać różnego rodzaju zasady przez nią ustanowione, są systemy izolacji takich osób (np. kara dożywocia, śmierci).

W którymś momencie budzi się jednak Kali. On może przywłaszczyć sobie cudze dobro, ale jego dóbr nikt przywłaszczać sobie nie może. Co więcej, klasyczny Kali będzie chciał znieść wewnętrzny dyskomfort, wynikający z tego, że łamie ogólną społeczną zasadę: „Nie kradnij”, znajdzie mnóstwo okoliczności łagodzących oraz uzasadnień, dlaczego owe dobra musiał ukraść i w oparciu o te argumenty będzie budował swoje poczucie sprawiedliwości czy też niesprawiedliwości. Oczywiście, może się spotkać z różnego rodzaju ostracyzmami, ktoś będzie chciał go za kradzież ukarać. I wtedy nasz Kali może mówić, że został potraktowany niesprawiedliwie, bo nie stworzono mu warunków do nieprzywłaszczania sobie cudzej własności. Będzie mówił, że działał w stanie okoliczności wyższej albo w dobrej wierze, a samą karę uzna za niesprawiedliwe traktowanie, twierdząc na przykład, że nikt go nie rozumie. 

To postawa charakterystyczna dla większości przestępców.

Ależ nie tylko przestępców! Jeśli wsiądziemy do autobusu bez biletu i dostaniemy mandat, to też czujemy, że spotkała nas niesprawiedliwość, bo nasz znajomy cały czas jeździ na gapę, a my tylko raz nie skasowaliśmy i w ogóle to jechaliśmy tylko jeden przystanek. Na poziomie indywidualnego pojęcia sprawiedliwości definiujemy ją tak jak Kali – w kontekście poziomu opieki, jaką ma roztoczyć nad nami społeczność. 

Jednocześnie uważamy, że jeśli ktoś jeździ na gapę, powinien płacić mandaty. 

Jasne, bo kiedy ktoś inny przywłaszcza sobie cudze dobro, jedzie bez biletu albo przekracza prędkość, to my jesteśmy wtedy częścią społeczności. W takiej sytuacji nie steruje nami motywator indywidualny (czyli ja, który nie skasowałem tego biletu, przekroczyłem prędkość albo coś „sobie wziąłem”), tylko motywator społeczny, który sądzi, że bilety generalnie powinno się kasować, a gapowicze mają być karani. Ewentualnie w dobroci serca mogę przyznać, że faktycznie przekroczyłem prędkość, ale mam na to mnóstwo wytłumaczeń. Bo chcę utrzymać wizję siebie jako człowieka uczciwego, który jest w porządku...

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Srebnicki - ur. 1979, doktor nauk medycznych, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, asystent na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, dyrektor dydaktyczny, wykładowca w Centrum Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej. (wszystkie teksty tego autora)

Michalina Kaczmarkiewicz - absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim oraz studiów w zakresie duchowości chrześcijańskiej na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie. Stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Publikuje m.in. w "Zwierciadle". (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

OBSTAWIAM ŻYCIE


komentarze



Facebook