PKP
Prostota to zgoda na wybór, który mnie ogranicza, gdyż nie poznam tysiąca innych wartościowych rzeczy, ale i ubogaca ? bo nie idę wszerz życia, tylko w jego głębię! To doświadczenie ciągłości.

Krzysztof Popławski OP

„Powinno być mniej gadania: kaznodziejstwo nie jest jeszcze spotkaniem. Więc co masz robić? Weź miotłę i zamieć czyjś dom. Więcej mówić nie trzeba (…) Odwiedzając nasze domy w Indiach, spędzam w pociągu piękne chwile z Jezusem”.

Przywołuję myśl Matki Teresy z Kalkuty, w której mocno wybrzmiewają słowa „powinno być mniej gadania”, by właśnie gadać, pisać, próbować nazywać to, co nieustannie się wymyka, czyli nasze życie w ogóle i nasze życie z Bogiem w szczególności. Próbujemy je definiować różnymi określeniami, pośród których „życie duchowe” wydaje się wiodące.

W Indiach nie ma oczywiście PKP (Polskich Kolei Państwowych), ale te chwile spędzone z Jezusem w pociągu przez Matkę Teresę skłoniły mnie do użycia tego skrótu, by łatwiej zapadła w pamięć krótka myśl na temat naszej relacji z Bogiem. PKP, czyli prostota, kochanie i poszukiwanie.

Ale najpierw kilka słów o terminologicznej wieży Babel.

Chodzi o życie

Wykładając dawno temu teologię duchowości, przekopałem się przez stos podręczników na temat życia duchowego, chrześcijańskiego i duchowości. Przyznam, że niewiele mi to dało, bo mam wrażenie, że panuje w tej dziedzinie mentalność wieży Babel po pomieszaniu języków. Różnorodność terminologiczna jest ogromna, a uporządkowanie jej wydaje się niemożliwe. Nie pomaga też niefrasobliwość autorów, którzy nie troszczą się ani o metodologię, ani o jasność wywodu. Dlatego na początku lektury jakiegokolwiek tekstu „duchowego” trzeba uchwycić, co autor rozumie pod pojęciami, których używa.

Sam termin „duchowość” (jak i teologia duchowości) powstał w XVII wieku we Francji „na oznaczenie wszystkiego, co odnosi się do doświadczenia człowieka, nastawionego na wzrost w życiu religijnym, czy ogólniej na dowartościowanie osoby” (Charles A. Bernard). Poza tym pojawiają się terminy: życie duchowe, życie pobożne, życie nadprzyrodzone, życie chrześcijańskie, życie wewnętrzne.

Dwa przykłady, w pewnym sensie pierwsze z brzegu, ukazujące możliwe bogactwo określeń, a zarazem ich zależność od autorów. Jeden pochodzi od prawosławnego teologa Paula Evdokimova, drugi od Victora Siona piszącego o św. Teresie z Lisieux.

„Życie religijne znacznej części wierzących redukuje się do »praktyk religijnych« […]. Skądinąd istnieją osoby, które mają bardzo bogate życie wewnętrzne, ale nie religijne. Myśliciele, artyści, także teozofowie wiodą głębokie i intensywne życie psychiczne, które może rozwinąć się nawet w kosmiczną mistykę czy duchowość bez Boga. Można zatem, rozważając te dwie formy życia, »religijną« i »wewnętrzną«, stwierdzić, że ta pierwsza zawiera zawsze stosunek zależności względem transcendentnego i osobowego Absolutu, ta druga zaś jest autonomiczna i pogłębia się w immanencji swojego własnego bogactwa psychicznego. Życie duchowe scala te dwa wymiary i ukazuje je jako komplementarne; będąc zasadniczo wewnętrznym, jest ono także życiem człowieka w obliczu swojego Boga, uczestnictwem w życiu Boga, duchem człowieka wsłuchanym w Ducha Bożego” (Paul Evdokimov).

„Życiem duchowym nazywamy głębokie poruszenie osoby ludzkiej, akt czysto chrześcijański, wyjątkowy i zawsze odnawiany, w którym trzy cnoty teologiczne: wiara, nadzieja i miłość, tworzą jakby wznoszący się obieg lub ożywcze bicie serca (w znaczeniu biblijnym) – wiara przyjmuje, miłość zaś ofiarowuje w atmosferze nadziei” (Victor Sion).

Takich czy podobnych cytatów można zamieścić całe tomy. Oczywiście ma to swoje znaczenie, ale przecież najważniejsze jest to, że mówimy o życiu, bo o nie tutaj przede wszystkim chodzi. A życie jest jedno (banał, ale jakże prawdziwy) nie tylko w wymiarze przemijania, ale także jedności wszystkiego, co jest w człowieku i co o nim stanowi. „Chwałą Boga bowiem jest żyjący człowiek, zaś życiem człowieka jest oglądanie Boga” (św. Ireneusz z Lyonu).

Spróbujmy przyjrzeć się temu, co się dzieje w naszym życiu z Bogiem i co może być w nim najważniejsze, przez pryzmat tych trzech zaproponowanych słów: prostota, kochanie, poszukiwanie. Są to odrębne rzeczywistości, które się przenikają i nieustannie pulsują życiem (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Krzysztof Popławski OP - ur. 1964, dominikanin, przez trzy lata misjonarz na Tajwanie i w Chinach, w latach 2006?2014 prowincjał polskich dominikanów, obecnie jest socjuszem generała zakonu ds. Europy Wschodniej i Środkowej, autor m.in. "Roku taty" i "Oczka. Miniatur (anty)klerykalnych". Mieszka w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

OCZY, USZY, RĘCE, STOPY...

NIC Z NIEGO NIE BĘDZIE

Niebiescy ciosacze kamieni

Czy muszę być Augustynem?

Zazdrość


komentarze



Facebook