MODLĘ SIĘ, JAK UMIEM
Żeby dobrze, autentycznie i owocnie się modlić, musimy modlitwę odkryć i się jej nauczyć, a właściwie ciągle na nowo się uczyć.

Cyprian Klahs OP

O co i jak prosić w modlitwie? Sam proszę o bardzo różne rzeczy, małe i wielkie, mądre i głupie, banalne, czasami pewnie nawet o zawstydzające błahostki. Kiedyś prosiłem o to, żebym nie był pytany w szkole; żeby rodzice się nie dowiedzieli o jakiejś bójce, w której uczestniczyłem; by dziewczyna, w której się zakochałem, odwzajemniła moje uczucia; żeby fotoradar nie zrobił mi zdjęcia, gdy jechałem za szybko; żebym zdążył na pociąg, albo, skoro już byłem spóźniony, niech i pociąg się opóźni tak, bym jednak na niego zdążył; żeby nasza reprezentacja wygrała „mecz o wszystko” itp. Teraz częściej się modlę o to, by wyzdrowiało dziecko przyjaciół lub żeby jakieś małżeństwo w ogóle doczekało się potomstwa; proszę o nawrócenie kogoś z rodziny; o miłosierną śmierć dla cierpiącego współbrata; zbawienie wieczne dla rodziców i w tysiącach innych intencji, które różne osoby mi powierzają.

Modlę się, jak umiem. Czasami jest dobrze, tak, jak chcę, czasami przeciwnie – proszę i nic, proszę i zamiast lepiej, jest gorzej. Nieraz przyjmuję to bez mrugnięcia powieką, mówiąc sobie: Widocznie Bóg tak chce. Niekiedy jednak pytam: Dlaczego? – dlaczego tak? dlaczego nie? Zdaję sobie sprawę, że poruszam się tutaj między skrajnościami wyznaczonymi przez wiarę: „Proście, a będzie wam dane” (Mt 7,7) lub nawet: „Poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” (J 15,7) z jednej strony, a „Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego do czczych rzeczy” (Wj 20,7; Pwt 5,11) z drugiej. Do tego jeszcze pojawiają się w moim przeżywaniu modlitwy słowa św. Jakuba Apostoła: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie” (Jk 4,3).

Lekcja Pisma Świętego

Doskwiera mi to „źle się modlicie”. Więc o co i jak prosić w modlitwie, żeby to była dobra modlitwa, a nie zła? Pierwsza myśl: zobaczę w Ewangeliach, o co ludzie prosili Jezusa. Zaglądam więc i sprawdzam. Niektórzy proszą o własne uzdrowienie, z trądu, ze ślepoty, są to jednak stosunkowo rzadkie prośby. Owszem, w czasie burzy na jeziorze uczniowie chóralnie proszą o własne ocalenie: „Panie, ratuj, giniemy” (Mt 8,25). Znacznie częstsze są prośby o czyjeś uwolnienie od demona, uzdrowienie czy nawet wskrzeszenie: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha” (Mt 15,22); „Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi” (Mt 17,15); „Wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosili Go za nią” (Łk 4,38); „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła” (Mk 5,23). Na wszystkie takie prośby Jezus odpowiada, spełnia je, dokonuje cudów. Łatwo jednak zauważyć, że są to prośby o rzeczy ważne i wielkie, wszystkie dotyczą jakiegoś rodzaju zbawienia od złego: od cierpienia, śmierci, straty.

Nieco inny charakter mają prośby wplecione w większe dialogi zapisane w Ewangelii św. Jana. Pierwsza to prośba Samarytanki o wodę życia wiecznego (J 4,15), druga została wypowiedziana przez lud, który był świadkiem cudu rozmnożenia chleba: „Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!” (J 6,34). Można też wyróżnić dwie szczególne prośby z Ewangelii św. Łukasza: „Apostołowie prosili Pana: »Przymnóż nam wiary!«” (Łk 17,5) oraz ta niesłychana prośba łotra ukrzyżowanego obok Zbawiciela: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa” (Łk 23,42). Ale i tu, bardziej nawet, widoczne jest, że są to prośby o zbawienie i o to, co do zbawienia potrzebne.

Są prośby, których Jezus nie przyjmuje. Na niektóre wręcz reaguje gniewem, inne natomiast koryguje albo nadaje im zupełnie nowy sens. Na przykład prośba synów Zebedeusza: „Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twojej stronie” (zob. Mk 10,35–40) staje się punktem wyjścia do nauki o królestwie Bożym i zapowiada, że bycie uczniem Chrystusa wymaga odwagi i poświęcenia, a nawet męczeństwa. Ale do uczonych w Piśmie i faryzeuszów, którzy prosili: „Nauczycielu, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie” (Mt 12,38), Jezus mówi: „Plemię przewrotne i wiarołomne!” (Mt 12,39), bo nie zgadza się, by cuda służyły zaspokojeniu ciekawości albo wystawianiu Go na próbę. (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Cyprian Klahs OP - ur. 1969, dominikanin, przełożony braci studentów, napisał m.in. "Pamiętniki Jonasza i inne apokryfy" (W drodze 2016). Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Daj mi tej wody

Minimax

Zaryzykować miłość

NA ZAKUPY

NADZIEJA


komentarze



Facebook