ŻYCIE JEST PROSTE
Manipulujemy naszą codziennością, bo nie chcemy widzieć rzeczy niewygodnych dla nas i dla naszego dobrego samopoczucia. Manipulacja to nie tylko to, co inni robią nam. Prawdziwą manipulacją jest to, co robimy sobie sami.

Stanisław Morgalla SJ

Dlaczego tak łatwo ulegamy manipulacji? Dlaczego co pewien czas pojawia się i odnosi spektakularny sukces jakaś nowa piramida finansowa czy inny przekręt? Dlaczego jesteśmy tak łatwowierni? Dlaczego dajemy się oszukiwać, wykorzystywać, zwodzić i uwodzić? Dlaczego wciąż udaje się numer „na wnuczka” lub „na policjanta”?

Bezludna wyspa w środku miasta

Można ciągnąć w nieskończoność tę litanię biedy, a i tak nie dotarlibyśmy do kresu ludzkiej naiwności czy lekkoduchostwa z jednej strony, a z drugiej sprytu, chytrości, bezczelności itp. Jak dwie strony tego samego medalu objawiają się dwie skrajne możliwości ludzkiej natury: ktoś musi uwierzyć, żeby ktoś mógł go zwieść; ktoś musi zaufać, by ktoś wyprowadził go w pole; ktoś musi kochać, by ktoś mógł zdradzić… Niczym u Koheleta (por. Koh 3) można by się pokusić o całkiem oryginalną litanię poniżenia i bezwstydu, bo i tu objawia się geniusz człowieka, choć w swej zdeprawowanej i złośliwej odsłonie.

Nasze życie pośród innych z natury skazane jest na nieustanne napięcie: ufać czy nie ufać, zachować dystans czy się zaangażować, wierzyć czy nie wierzyć? Przed tymi lub podobnymi dylematami nie sposób uciec nawet w tak popularne dziś Bieszczady, bo i tam dopadną nas reklamy, ktoś będzie nam próbował coś sprzedać lub na coś naciągnąć; chcąc nie chcąc, musimy jakoś współżyć z różnymi formami manipulacji. Bezludnych wysp już nie ma, no chyba że w literaturze czy w telewizji.

W 2017 roku nowy brytyjski kanał telewizyjny Channel 5 pokusił się o dość ekscentryczny eksperyment pod nazwą In Solitary: The Anti-Social Experiment (W izolatce: Eksperyment antyspołeczny), do którego zaprosił pięć osób (trzy kobiety i dwóch mężczyzn). Wolontariusze zostali zamknięci na pięć dni każdy w osobnym, identycznym pokoju bez okien z zapalonym przez cały czas światłem. Do dyspozycji mieli łóżko, toaletę i wystarczająco dużo jedzenia, by spokojnie przeżyć czas izolacji. Każdy z uczestników mógł też zabrać ze sobą trzy nieelektryczne przedmioty osobiste. Kontakt z otaczającym światem był niemożliwy. Wszystko oczywiście było rejestrowane przez kamery. W każdej chwili uczestnik mógł przerwać eksperyment, używając specjalnego przycisku o sugestywnej nazwie: panic button!

Wyniki eksperymentu okazały się niezwykle intrygujące. Po czterech godzinach pokój opuściła dwudziestoośmioletnia studentka pielęgniarstwa, która roztrzęsiona i zapłakana orzekła, że nie może wytrzymać samotności. Po dwudziestu czterech godzinach odpadł prezenter tejże stacji telewizyjnej, który nie mógł znieść tego, że nie wie, czy to dzień, czy noc; bał się, że dostanie szału z nudów. Do końca wytrwało tylko trzech uczestników, ale nie bez znacznych trudności. Trzydziestosześcioletnia samotna matka dostała ataku niepokoju: zaczęła się obawiać najścia z zewnątrz, i to do tego stopnia, że prowadzący program rozważali wyłączenie jej z udziału w eksperymencie. Pokonała jednak lęki i dotrwała do końca (zwinięta w kłębek pod kołdrą). Kolejny uczestnik, dwudziestoośmioletni mężczyzna uzależniony od mediów społecznościowych i smartfonu, wytrzymał do końca… rozmawiając z lampami w pokoju. Jedynie ostatnia uczestniczka, blogerka, mimo że dopiero co rozpadło się jej małżeństwo trwające zaledwie cztery miesiące, dotrwała do końca bez większych trudności, a nawet w sposób bardzo twórczy: zabrała ze sobą przybory do malowania i zaczęła rozwijać zdolności artystyczne. Troje finalistów jednogłośnie orzekło, że „było to trudne doświadczenie, ale zmieniło ich na lepsze”. Czy rzeczywiście?

Manipulacja manipulację manipulacją pogania

Co dzień jesteśmy świadkami wielkiej manipulacji. Stacje telewizyjne, chcąc podnieść słupki oglądalności, proponują widzom coraz bardziej absurdalne reality show. Tego rodzaju eksperymenty pojawiają się jak grzyby po deszczu, bo ludzie chcą to oglądać i ciągle żądają więcej. Ot, taka współczesna odmiana zawołania: Chleba i igrzysk!

Wspomniany wyżej eksperyment jest o tyle interesujący, że daje do myślenia i bezwiednie odsłania pewną prawdę o naturze ludzkiej. Każdy bowiem może sobie zadać pytanie: Co ja bym zrobił, mając do dyspozycji pięć dni w odosobnieniu? Jak bym je przeżył? Czym bym wypełnił czas?

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Stanisław Morgalla SJ - ur. 1967, jezuita, psycholog, kierownik duchowy, wykładowca Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie, autor książek: "Dojrzałość osobowościowa i religijna"; "Miłość do kwadratu. Poradnik dla nieprzystosowanych"; "Duchowość daru z siebie"; "Przebaczenie ? bułka z masłem czy zakalec?"; "Miłość a narcyzm". Mieszka w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

JEZU - NIE UFAM TOBIE!

NIENASYCENIE

ŚWIĘTA CISZA

KOREK NA DRODZE I NATRĘTNA MUCHA

KARNAWAŁ WŁASNEGO JA


komentarze



Facebook