Archwium > Numer 551 (07/2019) > Orientacje > NIEZNANI SPRAWCY DOBRA

NIEZNANI SPRAWCY DOBRA
"Niewidzialna ręka"; Maciej Wasielewski; Wielka Litera Warszawa 2019 s. 272

Marcin Cielecki

Zrobiłbym coś dobrego, myślisz sobie. W końcu nie jesteś złym człowiekiem. Klikniesz na pajacyka w internecie, wyślesz SMS. Czasem kupisz serduszko i przypniesz je jak odznakę. Żeby każdy widział i żeby ci od puszek-skarbonek dali już spokój. Jeśli pakujesz paczkę, to oczywiste, że robisz selfie. Hasztag tu i hasztag tam, Fejs już wie i Instagram też. Pomagasz, nie? Niewidzialna ręka Macieja Wasielewskiego pozbawia spokoju, burzy krew i stawia kolejne znaki zapytania.

Możecie mi mówić: szefie

To się wydarzyło wtedy, gdy było mało kolorów i dużo strachu. Polska lat 50. zdążyła się jako tako dźwignąć po wojnie, siermiężnie ruszyło życie. Na miejsce tych, którzy nie pasowali już do nowej rzeczywistości, przyszli inni, pojawiły się nowe nazwy ulic, tylko problemy pozostały stare. Powojnie to również świat dzieci. Świat przedwcześnie dojrzały, rozciągnięty pomiędzy skrajnościami, nieludzki. Już podczas okupacji wytworzyła się grupa polskich „bezprizornych” – sierot, ale również młodych nieobjętych w różny sposób opieką rodzicielską, bo rodzice, choć żyją, są oddzieleni linią frontu, aresztowaniem lub obozem pracy czy koncentracyjnym. W tej grupie dominują głównie chłopcy, którzy utrzymują się z żebrania lub napadów. Szybko powiększą niezdyscyplinowaną armię włóczęgów maszerującą w sobie znanym rytmie po kraju. Gdzieś na marginesie rodzi się pytanie, czy to doświadczenie nie wpłynęło później na popularność serialu Podróż za jeden uśmiech (wspomnienie dawnych czasów, nostalgia za młodością spędzoną na drogach?). Gitowcy próbują sprzedać każdemu cegłę, bikiniarze próbują rozbroić propagandowy fason. Ktoś na ulicach stolicy zostawia znak Zorro, a władza krzyczy, że to prowokacja. Maciej Zimiński wpada na pomysł. Na łamach „Świata Młodych” i w raczkującej telewizji nadaje sygnał: „Tu Centralna Baza Niewidzialnych, ruszamy do akcji. Niewidzialna ręka jest zawsze gotowa nieść pomoc potrzebującym. Niewidzialna ręka może robić wszystko, co pożyteczne. Niewidzialna ręka zawsze i wszędzie działa niewidzialnie. A wy możecie mnie nazywać szefem”. Zaskoczyło, zażarło, stało się. Od tej chwili do redakcji „Świata Młodych” przychodziły setki listów. Melduję, że: nasypałem węgla starszej sąsiadce, sprzątnąłem piwnicę, znalazłem zagubioną krowę gospodarza, naprawiliśmy huśtawki, położyliśmy drewnianą kładkę, wskazaliśmy saperom niewybuchy. Kto? My, niewidzialni. Maciej Wasielewski podsumowuje to krótko: od lat 50. do 80. dwa miliony dzieci zrobiło dziesięć milionów dobrych uczynków. Na miejscu każdego dobrego czynu kartka lub ślad z odciśniętą dłonią. „A jeśli ktoś Was spyta, po co to wszystko robicie – pisał Maciej Zimiński – odpowiadajcie jak Jack London – to głupie pytanie”.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marcin Cielecki - ur. 1979, poeta i eseista. Autor zbioru esejów "Miasto wewnętrzne" oraz książek poetyckich "Ostatnie Królestwo" i "Czas przycinania winnic". Mieszka w Olsztynie z żoną i dwoma synami. Strzela z łuku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

"Prawosławie" Elżbiety Przybył

Mój Nowosielski

POKER KRÓLEWSKI W KIERACH

"Pastores", "Więź", "Znak", "Relikwie", "Pieśni Liturgii Triduum Paschalnego", "Solaris"

RYSOPIS TRZYDZIESTOLATKA


komentarze



Facebook