Archwium > Numer 552 (08/2019) > Orientacje > MORFOLOGIA ŚMIERCI

MORFOLOGIA ŚMIERCI
"Na marne"; Marta Sapała; Czarne, Wołowiec 2019 s. 288

Marcin Cielecki

W tej książce jest dużo liczb, ale nie one robią największe wrażenie. Liczby są zbyt niewyobrażalne, abym miał się nimi do głębi przejąć. W Polsce marnuje się dziewięć milionów ton żywności rocznie. Zajmujemy piąte miejsce w Unii Europejskiej. Jakkolwiek chciałbym przejąć się tą liczbą, to jest ona dla mnie zbyt odległa: pamiętam ją, ale jak mam to przekuć na swoje codzienne życie? Nie, to nie liczby robią największe wrażenie. Marta Sapała, zamiast żonglować statystykami, wprowadza czułość konkretu. Pisze zatem o pomidorach wyciągniętych ze śmietnika, że są troskliwie otoczone trocinami. O wrażliwych na nasz dotyk bananach, które im bardziej wymacane w sklepie, tym szybciej pokrywają się brązowymi plamami. O warzywach wszelakich, które ponoszą odpowiedzialność zbiorową: pękło jedno, na innym – ale tylko jednym! – pojawiła się pleśń, ale do kosza idzie cała tacka. Czasem to pół kilograma, czasem kilogram, czasem więcej. Jak smakuje jedzenie ze śmietnika? „Smakuje najlepiej! Awokado ze śmietnika jest doskonale dojrzałe, ma idealną konsystencję; takiego nie da się kupić w sklepie. Podobnie jak mango. Dla mnie to, co pochodzi ze śmietnika, jeśli nie ma śladów pleśni, zgnicia, skiśnięcia, jest normalnym produktem. Takim jak ze sklepu”.

Morfologia literatury

Morfologia śmieci, tym się zajmuje Marta Sapała. Dotykaniem, wąchaniem, nurkowaniem w kontenerze z odpadkami, a wszystko po to, aby zrozumieć, jaką drogę przeszliśmy od słów Norwida: „Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba/ Podnoszą z ziemi przez uszanowanie”, do słów, które powiedział chyba każdy z nas, „Sorry, nie będę się pier***ił z myciem”. Morfologię śmieci – jakże podoba mi się to określenie – należy czytać jednak znacznie szerzej. Marta Sapała w książce Na marne pisze nie tylko o kontenerach śmieci, o bankach żywności, o życiu zero waste, o kompostownikach, ale bardziej jeszcze pisze o ludziach. Takich, jak słynny piekarz z Legnicy, który rozdawał chleb bezdomnym i popadł w długi wobec państwa, czy o sprzątaczce w jednym z warszawskich biznesowych wieżowców, która dziwi się, ile ludzie potrafią wyrzucać resztek jedzenia (za to butelki po alkoholach znajdowane w łazience są zawsze wysuszone co do kropelki). Morfologia śmieci to w istocie samo sedno literatury: tu na równych prawach przemawia sama autorka, jak i liczni bohaterowie tej książki, a także miasta i wsie oraz czas. Z tej polifonicznej książki wyłania się obraz żywy, pulsujący barwami i targany emocjami. Rozpiętość tematyczna, którą rozciąga przed nami autorka, jest niebywała. Z jednej strony bowiem rozmawia z osobami, które świadomie wybierają „życie na resztkach” – jako wyraz kontestacji obecnej cywilizacji – i tymi, którzy żywność produkują, sprzedają, foliują na kolorowych tackach. Gdzieś pomiędzy nimi są jeszcze ci, którzy siedzą po obu stronach garkuchni dla potrzebujących – jedzący posiłki oraz je przygotowujący. Marta Sapała zaprasza do stołu, czasem do kontenera na śmieci, a jest to gest szeroki, jakby chciała powiedzieć: Miejsca dość.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marcin Cielecki - ur. 1979, poeta i eseista. Autor zbioru esejów "Miasto wewnętrzne" oraz książek poetyckich "Ostatnie Królestwo" i "Czas przycinania winnic". Mieszka w Olsztynie z żoną i dwoma synami. Strzela z łuku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Nie ma takiego pokolenia

NIE MA JUŻ BIEGUNÓW DO ZDOBYCIA

"Czy chrześcijaństwo przetrwa?", "Dramat religijny Tołstoja", "Pastores", "Życie Duchowe"

NA TROPIE DŁUGIEGO PIÓRA

SZELMOWSKI UŚMIECH


komentarze



Facebook