Archwium > Numer 554 (10/2019) > Felietony > FARSKI PIES LECOM

FARSKI PIES LECOM

KS. GRZEGORZ STRZELCZYK

To będzie pierwszy felieton pisany z perspektywy śląskiego farorza (proboszcza), którym jestem – gdy piszę te słowa – od tygodnia. A trzeba pamiętać, że farorz to na śląsku figura quasi-mityczna, obrosła tysiącami anegdot. Mam więc teraz dylemat, czy pociągnąć „Śląską prowincję” po linii mitycznej właśnie, czy też pójść raczej w naturalizm. Ale na rozstrzygnięcie tego dylematu mam jeszcze nieco czasu, więc rzecz można na razie odłożyć na bok.

Śląska godka ma to do siebie, że nie występują w niej zwroty grzecznościowe „pan”, „pani”. Chcąc okazać szacunek, używa się więc w odpowiedni sposób liczby mnogiej – mniej więcej tak, jak w języku niemieckim. Zatem jeśli godomy z kimś, komu winniśmy szacunek, mówimy „za dwoje”, to znaczy zwracamy się przez „wy”: farorz do kościelnego mówi na przykład „zanieście mszał”. Zwykle do proboszcza parafianie też zwracają się „za dwoje”. Jednak możliwy jest jeszcze silniejszy wyraz rewerencji – często używany na przykład w stosunku do starki i starzika (dziadków): mówienie „za troje”, czyli w praktyce zwracanie się do kogoś przez „oni”. „Niech dziadek tu przyjdzie” przyjmie wówczas formę „niech dziadek tu przyjdą”. Kwestia tego, czy do farorza należy godać „za dwoje” czy „za troje”, nie jest formalnie rozstrzygnięta. Natomiast bardziej lub mniej subtelne natrząsanie się z nadmiernych form rewerencyjnych wobec farorzy jest na Śląsku na porządku dziennym (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Grzegorz Strzelczyk - prezbiter archidiecezji katowickiej, teolog, proboszcz (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

TRZA RZYKAĆ

KRÓTKA HISTORIA PEWNEGO ROZCZAROWANIA

PO SZKODZIE?

ŻEŃSKOKATOLICKI?

NIGDY NIE BYŁO TAK DOBRZE


komentarze



Facebook