Archwium > Numer 556 (12/2019) > Rozmowy w drodze > NIE LUBIĘ SKRAJNOŚCI

NIE LUBIĘ SKRAJNOŚCI
Jeśli uczeń jest pełnoletni i podejmuje decyzję, że nie chce chodzić na religię, szanuję to. Mówię "trudno". Modlę się, aby odnalazł w życiu drogę do Boga. Najgorzej, że szkoła daje trzeci wybór. Nie trzeba chodzić ani na religię, ani na etykę.

Piotr Świątkowski: Łatwo jest być nauczycielem w renomowanej warszawskiej szkole. Jak ksiądz poradziłby sobie w kiepskiej podstawówce na skraju miasta albo w dzielnicy robotniczej?

Damian Wyżkiewicz CM: Pracowałem w podstawówce i liceum w Pabianicach, które są typowo robotniczym miastem, i dałem sobie radę. Nie ma znaczenia, czy szkoła jest pierwsza, piąta czy dziesiąta w rankingu. Jeśli panuje w niej marazm, młodzież nie jest przyzwyczajona do działania, to nawet w dobrej szkole nic się nie da zrobić. A co do tego, czy Zespół Szkół nr 22 im. Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie, w którym uczę, jest renomowaną placówką, to zdania są podzielone. Przed wojną byliśmy jednym z najlepszych liceów, a po wojnie placówka została zdegradowana z powodów politycznych do zespołu szkół zawodowych. Dziś w Warszawie nasze technikum zajmuje siódme miejsce i jest złotą szkołą, a liceum 55. miejsce i jest srebrną szkołą według rankingu „Perspektyw”.

Powiedział ksiądz o marazmie. Jak go ksiądz przełamuje?

Potrzebuję czasu. Nic się nie dzieje nagle, spektakularnie. Przede wszystkim nie patrzę na ilość, ale na jakość. Jeśli słucha mnie choć siedem osób w klasie, to już jest dobrze. Raz będzie pięć, innym razem będzie trzydzieści. Żyjemy w czasach kultu sukcesu, również w edukacji, ale przecież każdy dobrze wie, że na sukces trzeba zapracować codziennym trudem. Staram się przekonywać do siebie uczniów z lekcji na lekcję, z tygodnia na tydzień, a później idzie za mną jakaś opinia. Na nią pracuję od siedmiu lat.

Pamięta ksiądz swoją pierwszą lekcję?

Pamiętam i nigdy więcej tak bym lekcji nie poprowadził. Seminarium bardzo dobrze wykształciło mnie w zakresie filozofii i teologii, ale dydaktyka była już przestarzała. Na pierwszych katechezach byłem zbyt sztywny i zbyt wymagający. Nie nawiązywałem dialogu.

Zaczyna ksiądz od sprawdzenia obecności?

Oczywiście. Ale przed sprawdzeniem obecności krótko się modlimy. Modlitwa na końcu katechezy, przynajmniej w przypadku lekcji prowadzonych przeze mnie, nie sprawdza się. Bardzo często nie da się zamknąć katechezy. Wiele tematów pozostaje otwartych i uczniowie wychodzą z nimi z klasy. Trudno wyciszyć młodzież po czterdziestu pięciu minutach dyskusji.

Bądźmy realistami. Na katechezę nie przychodzą sami wierzący. Modlitwa może być dla nich problemem.

Dlatego modlimy się słowami „Chwała Ojcu…”. Krótko i przystępnie. Przez siedem lat nikt mi nie zwrócił uwagi, że nie podoba mu się ta modlitwa, a uczyłem nie tylko niewierzących, ale również muzułmanów. Po sprawdzeniu obecności mówię dokładnie, czym się będziemy zajmowali przez najbliższą godzinę lekcyjną. To bardzo ważne, aby uczeń wiedział, co go czeka. Rzecz prozaiczna, ale potrzebna młodym ludziom. Poza tym takie postawienie sprawy jest zaprzeczeniem pokutującego w polskich szkołach przekonania, że na religii można robić, co się chce, czyli rozmawiać, odrabiać lekcje, jeść drugie śniadanie i grać na smartfonie.

Wykład?

A dlaczego nie? Uczniowie nie wiedzą wielu rzeczy i chcą o nich posłuchać.

Myślałem, że nowoczesny nauczyciel jest rewolucjonistą, wskakuje na stół, porywa uczniów.

Czasami wskakuje na stół, ale każda metoda dydaktyczna musi mieć swoje uzasadnienie. Nie warto wskakiwać na biurko dla samego wskakiwania. Ostatni raz wskoczyłem na ławkę szkolną, kiedy tłumaczyłem, że czasami trzeba spojrzeć na problem z góry, żeby zobaczyć więcej. W nauczaniu nie chodzi o to, żeby było wesoło, żeby był fun,żeby być nauczycielem z filmów. Wyczuwam, kiedy mogę sobie pozwolić na więcej. Niestety, wielu katechetów zrezygnowało z nauczania na rzecz przetrwania. Znam ministrantów, którzy wypisali się z katechezy, bo nauczyciel albo włączał filmy, albo pytał: „O czym chcecie pogadać?”. Filmy puszczam bardzo rzadko, najczęściej w czerwcu. W trakcie roku szkolnego tematy się zazębiają. Jeden wynika z drugiego. Film zepsuje pewien ciąg przyczynowo-skutkowy. Ja układam tematy jak w seminarium. Najpierw jest psychologia, później filozofia i etyka, a na końcu teologia i Biblia. Nie powtarzam tego, co było w podstawówce. Idę dalej.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Damian Wyżkiewicz CM - ur. 1986, należy do Zgromadzenia Misji założonego przez św. Wincentego a Paulo. Doktorant w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Duszpasterz przy parafii Świętego Krzyża w Warszawie i katecheta w Zespole Szkół nr 22 im. Emiliana Konopczyńskiego. (wszystkie teksty tego autora)

Piotr Świątkowski - ur. 1980, autor słuchowisk i audycji historycznych w Radiu Poznań, w 2017 roku w Domu Wydawniczym Rebis opublikował książkę reporterską "Polakom i psom wstęp wzbroniony. Niemiecka okupacja Kraju Warty". Razem z Jarosławem Burchardtem napisał książkę o agencie CIA z Leszna "Szpieg, który wiedział za mało. Tajemnice kontrwywiadu PRL". Jest żonaty, ma dwoje dzieci, mieszka w Skórzewie pod Poznaniem. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

ON PIERDOŁA, ONA FAJNA

RUSKA ZABIERZE CI MĘŻA

ZAWÓD: RECYKLING

KSIĄDZ W HALI ODLOTÓW

PORTFEL NAWRACA SIĘ OSTATNI


komentarze



Facebook