PRZYSZŁOŚĆ KOŚCIOŁA
Tym, co odsłania synod, jest przede wszystkim obnażenie samotności świata ubogich. Bogaty zachodni Kościół włączył ubogich jako stałą agendę Caritasu, widzimy jednak, że dziś to o wiele za mało.

FOT. ANDREAS SOLARO / AFP / EAST NEWS


Cezary Kościelniak

Synody zazwyczaj nie wzbudzają szczególnego entuzjazmu i zainteresowania wśród wiernych, przeciwnie, większość przechodzi obok nich obojętnie lub traktuje je jako obleczony kościelną nowomową balast. Synod Amazonii wywołuje jednak globalne zainteresowanie ze względu na podjęcie kluczowych dla Kościoła spraw. Nie ma co ukrywać, że Kościół znalazł się na największym od czasów reformacji zakręcie i musi przemyśleć swoją przyszłość.

Niepewność

Aby zrozumieć sens synodu, trzeba najpierw określić sytuację współczesnego katolika. Najbardziej precyzyjna jest prorocza diagnoza Ratzingera z 1958 roku, którą można określić jako „sytuację niepewności wiary”. „Zagubiony wierzący zadaje sobie zasadne pytanie, dlaczego ci z »zewnątrz« mają tak łatwo, a nam się wszystko utrudnia, i dochodzi do wniosku, więcej, zaczyna odczuwać wiarę jako balast, a nie łaskę. […] Odnosi nieodparte wrażenie, że są dwie drogi zbawienia: jedna poprzez subiektywnie przykrojoną moralność dla stojących poza Kościołem i druga dla tych, którzy są mu wierni. […] Jego pobożność cierpi przytłoczona wizją możliwości osiągnięcia zbawienia drogą poza Kościołem. Jest oczywiste, że misyjna skuteczność Kościoła ponosi głębokie szkody obciążona balastem dotkliwego wewnętrznego braku pewności”. Ta niepewność ma dwa bieguny – zachodni i peryferyjny. Niepewność Zachodu jest niepewnością nasyconych i znudzonych. Współczesny człowiek utracił dawną pewność wiary. Papież, otwierając synod, nakłaniał do nawrócenia i przywrócenia tej pewności – zarówno przesyconym, jak i nienasyconym. Czy efekt ten został osiągnięty? I czy nawrócenie może się stać spoiwem dla pękniętego świata?

Synod adresowany do wiernych z terenów Amazonii miał przede wszystkim rozwiązać ich konkretne problemy. I w tym miejscu należy podkreślić, że biskupi regionu Amazonii mieli odwagę zadać trudne pytania i zaproponowali konkretne rozwiązania.

Przyczyny

Dla polskiego odbiorcy nie dość jasne może być to, dlaczego właśnie Amazonia jako rejon ma takie znaczenie. Do pełnego zrozumienia tej kwestii niezbędne jest przyjęcie perspektywy geopolitycznej i geoeklezjalnej papieża Franciszka. Wpierw geopolityka. Amazonia, płuca świata, jest symbolem nowych globalnych wyzwań zrównoważonego rozwoju i związanych z tym problemów. Niezależnie od tego, czy podzielamy opinię o globalnym ociepleniu, czy nie, nikt nie ma wątpliwości, że dewastacja terenów naturalnych to zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa klimatycznego. Dlatego nie można odczytywać tego synodu poza kontekstem encykliki Laudato si’: ochrona Amazonii i jej ludności jest częścią misji wpisanej w papieską teologię. Na to nakłada się perspektywa geoeklezjalna papieża Franciszka, doceniająca obszar peryferyjny. Pojawia się myśl, że to właśnie tamwykuje się nowa przyszłość Kościoła. Czy rzeczywiście tak będzie? Czy Kościół prostych ludzi – ubogi, bezbronny i bezwarunkowo kochający – odbuduje pewność wiary katolików Starego Świata?

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Cezary Kościelniak - ur. 1976, filozof, kulturoznawca, pracuje na Wydziale Antropologii i Kulturoznawstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, zajmuje się uniwersytetem, międzynarodowymi stosunkami kulturowymi, Kościołem w życiu publicznym, sekularyzacją. Autor książki "Uniwersytet, rozwój, kultura". (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PUSTE ŁAWKI

KOŚCIÓŁ WOBEC POLSKICH PROBLEMÓW

W urnowym gaju

ŻYĆ, NIE TYLKO PRZEŻYĆ

NA GRANICY "INNEGO ŚWIATA"


komentarze



Facebook