DRAMAT JÓZEFA
Iz 7,10-14 | Ps 24 | Rz 1,1-7 | Mt 1,18-24

Jakub Bluj OP

Niezwykle trudną sytuację ciężarnej Maryi i Józefa św. Mateusz zamyka w jednym zdaniu (por. Łk 1,26–38). Dzięki temu znamy powód ciąży Maryi, a jednocześnie zwracamy szczególną uwagę na dramat jej męża.

Wiemy, jak skończy się ta historia, więc nie uderza nas ból Józefa, który czuje się zdradzony. On, który był wierny, jest przekonany, że Maryja tej wierności nie dochowała. Jednak jako człowiek sprawiedliwy postanawia oddalić Maryję potajemnie, bez oficjalnego stwierdzenia jej winy. Oznacza to wzięcie winy na siebie: to on będzie postrzegany jako ten, który wykorzystał swoją niedoszłą żonę.

Bóg interweniuje w sposób niezwykły. Już na początku anielskiego pozdrowienia słyszymy dwa ważne przekazy. Po pierwsze, Józef jest nazwany synem Dawida, potomkiem króla. Jednocześnie jest to nawiązanie do historii samego Dawida, najmłodszego spośród braci, niemal pominiętego podczas szukania kandydata na króla (1 Sm 16,6–12); historii skromnego początku i niezwykłego wyniesienia.

Po drugie, anioł wzywa Józefa do porzucenia strachu, gdyż dziecko pochodzi od Ducha Świętego. Potwierdza to imię, jakie ma otrzymać, tożsame z imieniem Jozuego, wodza izraelskiego, który wprowadził lud wybrany do Ziemi Obiecanej. Anioł tłumaczy, że to Dziecko wybawi swój lud, co sugeruje skojarzenia ze starotestamentalnymi sędziami, którzy pełni Ducha Bożego wybawiali Izraela spod opresji pogan. Józef mógłby oczekiwać, że Jezus ma wyzwolić Izrael spod władzy Rzymian. Anioł jednak precyzuje, że chodzi o niewolę grzechów, z których ma być zbawiony nie tyle Izrael, ile Jezusowy lud, ci, którzy należą do Niego. On, który jest Emmanuelem, Bogiem-z-nami, chce, abyśmy my byli Jego ludem.

Zakończenie dzisiejszej Ewangelii jest dla nas tak znane, że się nad nim nie zatrzymujemy. Jednak posłuszeństwo Józefa nie jest wcale oczywiste. Dociera do niego, że wzięcie Maryi do siebie jest dużo bardziej sprawiedliwe niż jej potajemne oddalenie. My – podobnie – nie zadowalajmy się sprawiedliwością na ludzką miarę, lecz aspirujmy do sprawiedliwości, która ma swoje źródło w Bogu.


Jakub Bluj OP - ur. 1980, dominikanin. Student École biblique et archéologique. Mieszka w Jerozolimie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

GNUŚNY SŁUGA

UWOLNIĆ OD DŁUGÓW GRZECHÓW

NIE JEST SAM, CHOĆ JEST JEDYNY

PILNUJMY SIĘ, ABYŚMY NIE UPADLI

OBRAZ BOŻY W NAS


komentarze



Facebook