WACHTYRZE

ks. Grzegorz Strzelczyk

Felieton ten ukazuje się na początku Adwentu, a to oznacza, że liturgia przypomina nam bardzo intensywnie wątki związane z czuwaniem. Oczywiście dotyczą one w pierwszym rzędzie oczekiwania na przyjście Chrystusa na końcu świata, czyli paruzji, ale przez to temat oczekiwania wbija się mocno w kościelne myślenie. I stąd też po części tytuł. Po śląsku wachtyrz to osoba zobowiązana do szczególnego rodzaju czuwania, jakim jest pilnowanie czegoś. Adwent zachęca nas głównie do pilnowania samych siebie, a wachtyrz stróż raczej pilnuje cudzego. Więc muszę się przyznać: nie Adwent był podstawową inspiracją. Piszę te słowa kilka tygodni przed rozpoczęciem tego okresu. Właśnie zakończyliśmy w mojej parafii pod lasem bardzo intensywny okres modlitwy za zmarłych. Impuls, żeby o wachtyrzach coś napisać, przyszedł z tamtej strony. Rzecz zilustruje opowiastka.

W wielu parafiach w Polsce (pewnie nawet w zdecydowanej większości) w czasie – nieistniejącego już wprawdzie formalnie w liturgii, ale jednak przeżywanego wciąż w pobożności ludowej – okresu oktawy uroczystości Wszystkich Świętych modlitwa za zmarłych przybiera postać tak zwanych wypominków. Wyjaśniam dla mniej zorientowanych: chodzi o modlitwę, w której wymienia się z imienia i nazwiska zmarłych, za których wspólnota się modli. Intencje modlitwy wierni przynoszą do zakrystii albo wrzucają do skrzynek w kościele. A jako że żyjemy w epoce profesjonalizacji, w sklepach z wyposażeniem kościelnym duszpasterze mogą kupić gotowe karteczki do wpisywania intencji – dostępne w różnych formatach, z różnymi sentencjami (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Grzegorz Strzelczyk - prezbiter archidiecezji katowickiej, teolog, proboszcz (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PO LEKU

FALE I POWIEWY

Teologia to sport ekstremalny

NA GRUBIE

W GOŚCINIE U (EKS)INKWIZYTORÓW


komentarze



Facebook