Archwium > Numer 557 (01/2020) > Rozmowa w drodze > ODNAJDYWANIE SWOJEGO LOSU

ODNAJDYWANIE SWOJEGO LOSU
Bauman nie przeżywał wątpliwości i rozterek charakterystycznych dla ludzi, dla których nadchodzący z Sowietami komunizm był przerażający i obcy. To była wdzięczność i racjonalny wybór. Sowieci uratowali mu życie.

zdjęcie: LEEMAGE / EAST NEWS


Anna Król: Twoja książka to portret Zygmunta Baumana człowieka czy raczej biografia polityczna?

Dariusz Rosiak: Żyjemy w czasach, w których ludzie i ich biografie redukowani są do memów, poglądów, pojedynczych obrazków. Tak też jest z profesorem Baumanem. Dla części Polaków jest półbogiem, dla innej – komunistycznym zbrodniarzem. Pośrodku nie ma właściwie nic. Ja chciałem zobaczyć w nim człowieka, z całą jego złożonością. Opowiedzieć historię polskiego intelektualisty naznaczonego traumami, które nas, Polaków, do dziś definiują. Mam na myśli wojnę, napięcie w stosunkach polsko-żydowskich, a także kluczowe momenty w historii powojennej: rok 1956 czy 1968. Do tego wszystkiego należałoby dodać wątki, które ukształtowały Zygmunta Baumana jako człowieka – jego stosunek do żydowskości, do Izraela, do socjologii.

Nie kusiło cię, żeby się przyjrzeć bliżej życiu prywatnemu – jego relacjom z innymi ludźmi, z rodziną, temu, jak mieszkał, co lubił robić, co czytał?

O czytaniu piszę. Bauman opisuje siebie jako nałogowego czytelnika literatury. Kiedy opowiada o tym, jakie książki zabrałby na bezludną wyspę, to wśród jego wyborów pojawiają się autorzy literatury pięknej: Italo Calvino, Jorge Borges czy Milan Kundera. Żadnego Marksa, żadnego Webera. To wydaje się znaczące. Sam widzę w Baumanie przede wszystkim pisarza. Nie planowałem analizy jego dzieł pod względem naukowym, socjologicznym. Co innego mnie zaciekawiło – napisane przez niego książki są znakomite pod względem literackim. Bauman wymyślił bardzo nośną metaforę dla opisu współczesności. A to jest przecież wielkie założenie literatury pięknej – pisać zdania, w których ludzie będą odnajdywać swój los. On to robił z wielkim talentem.

Skąd u ciebie zainteresowanie życiorysem Baumana?

Jako pisarza i reportera interesują mnie po pierwsze bohaterzy wieloznaczni, których biografie nie są oczywiste czy zbyt łatwe w analizie, a po drugie, których los opowiada nie tylko o nich samych, ale i o Polsce – o historii, o wojnie, o PRL-u. Uważam, że analizując takie życiorysy, możemy się zbliżyć do rozwikłania dwóch fundamentalnych problemów polskiej powojennej tożsamości – naszego stosunku do Żydów oraz do komunizmu.

W czasie wojny rodzina Baumanów uciekła na Wschód, w głąb Związku Radzieckiego. Czy myślisz, że to miało wpływ na późniejszy stosunek Zygmunta Baumana do Związku Radzieckiego i do komunizmu?

Po pierwsze, gdyby Baumanowie zostali w Polsce, to prawdopodobnie, tak jak zdecydowana większość Żydów, nie przeżyliby wojny. Po drugie, Związek Radziecki, jaki poznał wówczas Bauman, był daleki od naszych potocznych wyobrażeń o tym kraju. Owszem, panowały tam okropna bieda, głód, terror polityczny. Ale Bauman znalazł się w świecie, w którym wszyscy byli równi i dzięki temu jego żydowskość, będąca w Polsce przedwojennej obciążeniem, przestała mieć znaczenie. Wkrótce też jego polskość przestała mieć znaczenie. Najpierw jako dziecko został komsomolcem, potem komunistą. Pozbył się garbów, które go przed wojną tak uwierały. Paradoksalnie dzięki komunizmowi, którego Polacy tak się obawiali, poczuł się wreszcie wolny. Poznał pewien rodzaj wspólnoty, w której mógł się odnaleźć. To było źródło jego przekonań, coś, co tłumaczy jego powojenny akces do komunizmu. A także jego bezkompromisowość. Bauman nie przeżywał wątpliwości i rozterek charakterystycznych dla ludzi, dla których nadchodzący z Sowietami komunizm był przerażający i obcy, a mimo to potem do niego dołączyli. On był z komunizmem zaprzyjaźniony.

Czy można to nazwać wdzięcznością dla ZSRR?

To była wdzięczność i racjonalny wybór. Sowieci uratowali mu życie. W powojennej Polsce toczyła się wojna domowa. Po jednej stronie stali ludzie, którzy nie złożyli broni i dalej byli gotowi walczyć z Rosjanami, tak jak wcześniej walczyli z Niemcami, a po drugiej byli ci, którzy wprowadzali w Polsce komunizm. Bauman był całkowicie przekonany, że bycie po stronie komunizmu to jedyny słuszny wybór. Wtedy jeszcze nie było to poparte żadną filozoficzną próbą zrozumienia rzeczywistości. Ona pojawi się znacznie później u Baumana socjologa, który będzie pisał, że sowiecki komunizm to jest zdeterminowana przez historię konieczność, w której albo będziemy uczestniczyli i staniemy się częścią tej historii, albo historia nas zdepcze i będzie miała rację.

W latach powojennych Bauman jest nadal młodym chłopakiem, szczerze wierzy w komunizm i chce go budować. Uważa, że jest to dobry wybór dla Polski, który przyniesie Polakom wolność, równość, dobrobyt.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dariusz Rosiak - ur. 1962, dziennikarz radiowy i prasowy. Przez wiele lat był związany z "Rzeczpospolitą", gdzie publikował w dodatku "Plus Minus". Autor książek: "Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista"; "Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan"; "Biało-czerwony. Tajemnica Sat-Okha"; "Oblicza Wielkiej Brytanii. Skąd wziął się brexit i inne historie o wyspiarzach". (wszystkie teksty tego autora)

Anna Król - pisarka, wydawca, autorka książek "Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie" i "Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego" oraz spektakli teatralnych i projektów; pomysłodawczyni i dyrektor Big Book Festivalu oraz współtwórczyni niezależnego centrum literackiego Big Book Cafe. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

BOŻE, CHROŃ KRÓLOWĄ

ANTYKOMUNISTA, AGENT I FILOZOF

UCHODŹCY I EUROPA: TRZY TEZY, W KTÓRE LUBIMY WIERZYĆ

TIMISOARA - 25 lat po

WITAJCIE W NASZYM ŚWIECIE!


komentarze



Facebook