POWIEDZ MI SWOJE IMIĘ
Patronowie to ludzie tacy jak my, którzy, żyjąc zgodnie z Ewangelią, doszli do świętości i szczególnej relacji z Bogiem. Mogą być wzorem i wsparciem, bo przeszli przez życie i po śmierci znaleźli się u Boga.

Fra Angelico, Maryja z apostołami i świętymi, fragment predelli ołtarza św. Dominika w Fiesole, obecnie National Gallery Londyn, 1423-24 / zdjęcie: WIKICOMMONS


Krzysztof Popławski OP

Mateuszowi

Imię powinno być darem dla dziecka, wyrazem miłości i troski rodziców. Imię jako ich błogosławieństwo na całe życie dla syna czy córki. Podczas chrztu rodzice i rodzice chrzestni przedstawiają imię wspólnocie Kościoła, czynią znak krzyża, czyli błogosławią, i dziecko jest chrzczone „w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego”.

„Może to być imię świętego, to znaczy ucznia Chrystusa, którego życie było przykładną wiernością swemu Panu. Święty patron jest wzorem miłości i zapewnia wstawiennictwo u Boga. »Imię chrzcielne« może także wyrażać tajemnicę lub cnotę chrześcijańską. »Rodzice, chrzestni i proboszcz powinni troszczyć się, by nie nadawać imienia obcego duchowi chrześcijańskiemu« (KPK, kan. 855)” (KKK 2156).

Patron – przez swoją świętość – pomaga nam w drodze miłości do Boga i do innych ludzi, a także we wspólnocie świętych wstawia się, czyli prosi, za nas u Boga.

***

U dziecka moich przyjaciół jeszcze w okresie prenatalnym wykryto złożoną wadę serca. Kiedy rodzice myśleli o imieniu dla niego, jednym z rozważanych było Mateusz. I kiedy się urodził, od razu zobaczyli w nim to imię, bo Mateusz to „dar od Boga”. To imię jest darem dla niego, prowadzi go, a także jego życie stało się darem dla innych. Piękne doświadczenie zobaczenia w dziecku jego imienia jako imienia od Boga.

Mam również własne doświadczenie z imieniem jako darem. Przed wstąpieniem do dominikanów, ponieważ istniała taka możliwość, rozważałem zmianę imienia z Krzysztofa na Dominika. Przed wyjazdem do nowicjatu moja mama bez żadnego powodu powiedziała: „Tylko nie zmieniaj imienia”. Cieszę się, że nie zmieniłem. Imię przypomina mi o miłości rodziców, o chrzcie, o moich przyjaciołach, którzy się nim do mnie zwracają. A jego znaczenie: „niosący krzyż”, „niosący Chrystusa”, jest wpisane w moje życie. I nawet jeśli jest fikcją oparta na etymologii hagiograficzna legenda o św. Krzysztofie, który miał przenosić przez rwący strumień podróżnych, a pewnego razu przenosił Jezusa, który dał mu odczuć ciężar całego świata, to przecież można się w niej dopatrywać pobożności i ludzkiego pragnienia bycia blisko Boga i pomagania Bogu w zbawieniu świata poprzez przyjmowanie ciężarów życia innych ludzi.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Krzysztof Popławski OP - ur. 1964, dominikanin, przez trzy lata misjonarz na Tajwanie i w Chinach, w latach 2006?2014 prowincjał polskich dominikanów, obecnie jest socjuszem generała zakonu ds. Europy Wschodniej i Środkowej, autor m.in. "Roku taty" i "Oczka. Miniatur (anty)klerykalnych". Mieszka w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PIĘTNAŚCIE PRZEPROWADZEK

Niebiescy ciosacze kamieni

TAK MI SIĘ W ŻYCIU UŁOŻYŁO

PORWANI PRZEZ SŁOWO

Czy muszę być Augustynem?


komentarze



Facebook