Archwium > Numer 558 (02/2020) > Świat z plastiku > SZCZĘŚCIE PUSTEJ LODÓWKI

SZCZĘŚCIE PUSTEJ LODÓWKI
Rząd powinien zmusić producentów do tego, żeby wnosili opłaty za wszystkie opakowania poza tymi, które sami ponownie wykorzystają.

zdjęcie: GUILLAUME DE GERMAIN / UNSPLASH.COM


Katarzyna Kolska: Jechałam do Warszawy na spotkanie z panem pociągiem. Kanapkę na drogę zapakowałam sobie w foliowy woreczek. Sok miałam w plastikowej butelce. Za to w pociągu dostałam herbatę w kubku, który podobno jest do recyklingu. Co pan na to?

Michał Paca: Plastik bardzo ułatwia nam życie, jest niezwykle tani. Gdyby każdy woreczek kosztował dziesięć złotych, to nie wkładałaby pani do niego kanapek.

Od czasu, gdy się umówiliśmy na rozmowę, zaczęłam liczyć w moim domu worki ze śmieciami. Okazało się, że najwięcej jest właśnie tych z plastikiem.

Trudno panią o to winić, bo trzeba włożyć sporo wysiłku w to, żeby kupować rzeczy bez opakowań albo w opakowaniach zwrotnych. W efekcie niemal wszystko jest zapakowane w plastik, który jest bezwartościowy – szkło i metal są dużo droższe.

Czy jako konsumenci cokolwiek możemy zrobić w tej kwestii?

Powinniśmy omijać produkty, które są zapakowane w plastik.

To niemożliwe. Chyba nic bym ze sklepu nie przyniosła.

Zastanówmy się nad tym. W wypadku wielu produktów jest to rzeczywiście trudne. Ale udając się na ryneczek po warzywa i owoce, możemy iść z własnym koszykiem. Mięsa i sery w większości supermarketów można kupić na wagę i włożyć do przyniesionego ze sobą pudełka.

A nie można zapakować w papier?

Można, ale pamiętajmy, że ten papier już się później do niczego nie przyda. Jeśli będziemy mieli w domu w obiegu kilka pudełek, do których pakujemy rzeczy, to plastik i papier będą niepotrzebne.

Przecież te pudełka są z plastiku!

Są z plastiku, ale z takiego, który wykorzystujemy wielokrotnie. Haczyk polega na tym, że my dzisiaj nie mamy żadnej motywacji, by tego plastiku nie używać. No, może poza motywacją moralną, by zostawić dzieciom planetę, na której da się żyć.

Co mogłoby nas zmotywować?

Na przykład opodatkowanie opakowań, które są bezzwrotne.

Rozmawiamy tak, jakbyśmy odkrywali Amerykę. A ja sobie przypominam, że w dzieciństwie chodziłam po zakupy z siatką uszytą z materiału, mleko przynoszono nam rano pod drzwi w szklanych butelkach, które się myło i wieczorem stawiało obok wycieraczki, a syfon z wodą sodową się napełniało.

Niestety, dla niektórych osób myśl o cofnięciu się organizacyjnym o te trzydzieści lat jest jak cofnięcie się do średniowiecza. To oczywiście jest możliwe, ale wymaga wysiłku i rezygnacji z pewnej wygody. I właściwego bodźca od rządu. Bo gdyby rząd zbierał opłaty za odpady nie ode mnie i od pani, tylko od producentów za plastik, który wprowadzają na rynek, to oni by zaczęli kombinować, w co innego mogą zapakować towary.

Radni w moim mieście dyskutują o tym, by wprowadzić pilotażowo automaty, do których będziemy mogli wrzucić plastikowe butelki, a w zamian doładować kartę na przejazdy komunikacją miejską.

To jest kompletny bezsens i marketingowa próba podtrzymania umierającego systemu.

Ale w ten sposób chce się nas zachęcić do segregowania śmieci.

Powinni nas zachęcać do tego, żebyśmy nie konsumowali tych produktów, które są zapakowane w opakowania bezzwrotne. Za te automaty płacą producenci, którym zależy na tym, żebyśmy za nich odwalali robotę. Więc wspierają wystawianie recyklomatów. Te maszyny nie mają sensu. W Polsce produkujemy osiem miliardów butelek PET rocznie. Musielibyśmy postawić dziesięć tysięcy takich urządzeń, żeby one były na wyciągnięcie ręki dla każdego, kto ma z nich korzystać. To nie powinna być odpowiedzialność miast czy nas, konsumentów. Niech producenci wymyślą, jak po sobie posprzątać. Wystarczy skopiować wzorce, które już funkcjonują na Zachodzie. Ale oni wolą rżnąć głupa, że się nie da, i narzekać na jakość selektywnej zbiórki przez mieszkańców. I coraz głośniej zachęcają nas do tego, żebyśmy segregowali śmieci. Bo to im się po prostu opłaca.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Michał Paca - ur. 1979, absolwent Szkoły Głównej Handlowej i Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania w Warszawie, ekspert branży gospodarki odpadami, autor bloga SortowniaOpinii.pl. Zawodowo zajmuje się oczyszczalniami ścieków, sortowniami, kompostowniami oraz zbiórką odpadów. Współtwórca inicjatywy www.LasNaZawsze.pl i programu edukacyjnego www.SchoolOfLife.pl. (wszystkie teksty tego autora)

Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

NIE TYLKO JAZZ

ILE KOSZTUJĄ MARZENIA?

TO NIE ICH WINA

Jak pani może mówić o dziecku

Poddaj się, żeby wygrać


komentarze



Facebook