LEKCJA WIARY
Pomoc charytatywna stanowi niezwykle ważny element życia świeckich dominikanów w Wietnamie. Co ważne, pomoc, którą oferują, jest bezpośrednia i indywidualna.

Dominik Jarczewski OP

Xuan Loc. Południowy Wietnam. Lipiec 2019 roku. W takt skocznej, raz wesołej, raz rzewnej melodii tańczy pięć par. Kobiety ubrane w lekkie czarne spodnie i charakterystyczne rozcięte po bokach fioletowe i różowe bluzki, z apaszkami w czarno-białą kratę na szyi; mężczyźni z takimiż opaskami na głowie, w czarnych koszulach. Wiek: średnio-dojrzały, a zapewne i podeszły, biorąc pod uwagę to, że dla Europejczyków Wietnamczycy wyglądają na młodszych, niż są w rzeczywistości. To już kolejny z wielu pokazów tańców ludowych, więc powoli wychwytuję cechy wspólne. Niewątpliwie wszystkie tańce, które dotychczas widziałem, są głęboko zakorzenione w kulturze rolnej. Kroki i gesty naśladują czynności w polu: plewienie, kopanie rowów melioracyjnych, sianie ryżu, zbieranie, układanie snopków zboża. Tutaj na przykład panowie trzymają w rękach drewniane atrapy motyk, natomiast panie udają, że sieją niewidzialne nasiona, wygarniając je z charakterystycznych stożkowych kapeluszy zrobionych z liści palmowych. Wszyscy tancerze są świeckimi dominikanami. Ten skromny pokaz (choć po trzech tygodniach doświadczania niezwykle hojnej gościnności Wietnamczyków słowo „skromny” nabiera zupełnie nowego znaczenia) został przygotowany specjalnie na przywitanie członków kapituły generalnej dominikanów, która odbyła się w minionym roku na południu kraju, w Biên Hòa. Jednak tańce, muzyka i śpiewy nie są zarezerwowane wyłącznie dla zagranicznych gości. Stanowią ważny element życia wietnamskich katolików. Towarzyszą mniejszym i większym uroczystościom, świętom kościelnym, spotkaniom formacyjnym. Wietnam od trzech dekad przechodzi intensywną transformację, której logika może zmylić niewtajemniczonego Europejczyka (do tego jeszcze wrócimy). Mniej znanym jej wymiarem jest dynamiczny rozwój organizacji religijnych, stowarzyszeń, bractw, zgromadzeń zakonnych. Wśród nich znajdują się świeccy dominikanie, zwani też tercjarzami (od tradycyjnej nazwy: trzeci zakon) – najliczniejsza grupa w rodzinie dominikańskiej na świecie.

Jeden na pięćdziesięciu

Jak w wielu podobnych wypadkach, trudno powiedzieć dokładnie, kiedy i gdzie powstali dominikańscy tercjarze. Od samych początków wokół wspólnot braci gromadzili się świeccy, którzy nie tylko chcieli korzystać z ich posługi, ale również włączyć się w nią: przede wszystkim poprzez modlitwę i wsparcie materialne. Siedemdziesiąt lat po zatwierdzeniu zakonu musiała to być już na tyle liczna grupa, że w 1285 roku ówczesny generał Munio z Zamory ułożył dla nich Regułę Trzeciego Zakonu św. Dominika od Pokuty – trzeciego, ponieważ za pierwszy uznawano braci dominikanów, a za drugi – dominikańskie mniszki. Ta forma życia w Kościele rozwijała się przez kolejne wieki, ewoluując zgodnie ze zmianami w życiu i organizacji Kościoła. Po soborze watykańskim II, który dowartościował rolę świeckich w ewangelizacji, coraz silniej zaczęto akcentować wymiar apostolski powołania tercjarzy. Stopniowo rezygnowano też z określenia „trzeci zakon”, aby podkreślić, że członkowie fraterni (tzn. lokalnych wspólnot) nie są zakonnikami (nie składają ślubów, tylko przyrzeczenia), ale świeckimi, którzy właśnie jako świeccy, uczestnicząc w charyzmacie dominikańskim, są posłani do swoich środowisk, aby tam głosić Ewangelię.

Dziś na świecie żyje ponad 160 tysięcy świeckich dominikanów, z czego ponad 121 tysięcy w samym Wietnamie, a liczba ta dynamicznie wzrasta (tylko w 2019 roku do wietnamskich fraterni zgłosiło się ponad 5000 kandydatów). Liczba Wietnamczyków jest imponująca na tle międzynarodowym, ale również w skali kraju, gdzie katolicy stanowią mniejszość liczącą ok. 6,3 mln wyznawców. Wynika z tego, że co 50 katolik w kraju jest dominikańskim tercjarzem. Z kolei, jeśli zestawić to z liczbą braci, którzy również są jedną z najliczniejszych i najintensywniej rozwijających się prowincji w Zakonie, to wypadnie mniej więcej 300 tercjarzy na jednego zakonnika. Ta liczba mówi bardzo wiele o realiach zarówno świeckich dominikanów, jak i Kościoła w Wietnamie.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dominik Jarczewski OP - ur. 1986, dominikanin, doktor filozofii uniwersytetu Paris 1 Panthéon-Sorbonne, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów, mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

JESTEŚCIE NIEWINNE

NADWYŻKA

ZAMIESZKAJMY RAZEM!

MOJA LITANIA

CO NALEŻY DO BOGA?


komentarze



Facebook