GIGANCI WIARY
"Intuicja, że opowiadanie o Abrahamie i Izaaku przypomina historię Hioba, jest chyba trafna. (...) W relacji z Bogiem przychodzi moment, kiedy nasza wiara musi otrzeć się o coś z szaleństwa" (o. J. A. Kłoczowski OP)

zdjęcie: JEREMY BISHOP / UNSPLASH.COM


Michał Wilk

Czytając opowieść o Abrahamie i Izaaku przez pryzmat współczesnej kultury, łatwo możemy się zgorszyć tym, że ojciec otrzymał polecenie złożenia w ofierze swojego syna. Ale dla ludzi Starego Testamentu – mam na myśli okres mniej więcej do V wieku przed Chrystusem – ofiary z ludzi były czymś, co się mieściło w ramach ich religijnego sposobu myślenia. Nie twierdzę, że była to praktyka akceptowana przez Biblię, ale zwracam uwagę na to, że przeciętny Izraelita, słysząc o ofiarach składanych z dzieci, nie był tak zbulwersowany jak my dzisiaj. Co prawda Achaz, syn Jotama, przez wieki był postrzegany jako ucieleśnienie okrucieństwa, gdyż złożył syna w ofierze całopalnej (por. 2 Krl 16,3), a Biblia regularnie gromi Izraelitów, którzy przeprowadzali przez ogień synów i córki (por. 2 Krl 17,17). Mimo to współczesna archeologia potwierdza, że gdy budowano Jerycho czy Meggido, w murach obronnych żywcem pochowano dzieci. Miało to chronić miasta przed złymi mocami. Nawet prorok Micheasz wołał swego czasu: „Czy trzeba, bym wydał pierworodnego mego za mój występek, owoc łona mego za grzech mojej duszy?” (Mi 6,7).

Wyjątkowość i heroizm wiary Abrahama są czymś znacznie więcej niż to, że był on gotów poświęcić syna. Tu chodzi o coś, co stanowi istotę jego wiary nieabsurdalnej. Abraham był gotów złożyć Bogu w ofierze dokładnie to, przez co przymierze miało się stać w jego życiu konkretnym wydarzeniem i gwarancją obietnicy – a on na tę właśnie kartę postawił całe swoje życie.

Ciemna noc wiary

Izaak jest synem Abrahama. Zgodnie z tym, co Bóg powiedział Abrahamowi, Izaak jest jedyną sensowną gwarancją Bożej obietnicy – z niego ma się zrodzić Jakub, a później cały Izrael. Jeśli nie będzie Izaaka, nie będzie Izraela. Jeśli nie będzie Izaaka, Bóg nie wypełni swojej obietnicy. Jeśli nie będzie Izaaka, Abraham nigdy nie zobaczy potomstwa licznego jak gwiazdy na niebie, a obietnice Jahwe okażą się zwykłą ułudą. Jeśli nie będzie Izaaka, Ziemia Obiecana pozostanie niespełnionym snem, a wędrówka Abrahama i cały związany z nią trud nie będą warte zmarnowanego czasu, sił i pieniędzy. I wreszcie: Jeśli nie będzie Izaaka, wiara i zaufanie Abrahama okażą się wobec całego świata śmieszną naiwnością, a patriarchę do końca dni będzie prześladować wątpliwość: „A może jednak się pomyliłem… Może mimo wszystko synem obietnicy był Izmael…”. 

Dynamikę wiary, która w kluczowym momencie próby potrafi zakwestionować samą siebie, świetnie ujął Thomas Merton, stawiając słynne pytanie: „Kim jest Bóg, jeśli nie Tym, którego znamy tylko jako przekraczającego możliwości pojmowania ukryte w naszych najczystszych pojęciach i najlepszych wyobrażeniach?”. Jeśli Izaak jest konkretnym sposobem realizacji przymierza, a przez to konkretną cząstką życia Abrahama, w której działa Bóg, to – zabijając syna – patriarcha w pewnym sensie niszczy swą jedyną drogę dostępu do Boga. Żądaniem ofiary z Izaaka Bóg kwestionuje całe doświadczenie religijne patriarchy, a tym samym Stwórca kwestionuje… samego siebie. W swej duchowej wędrówce patriarcha wkracza w etap zwany ciemną nocą wiary. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę św. Paweł, pisząc o Abrahamie wieki później: „On to wbrew nadziei uwierzył nadziei” (Rz 4,18).

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Michał Wilk - ur. 1981, biblista, wykładowca WSD Zakonu Pijarów, WSD Zakonu Redemptorystów oraz Dominikańskiego Studium Filozofii i Teologii, założyciel i redaktor portalu BibleNote+ (dawniej: Orygenes+). Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

POTOP

GENEALOGIA JEZUSA CHRYSTUSA

LIST PRZEPISYWANY NOCĄ

ŻABY, KOMARY I POMÓR BYDŁA

WINNICA


komentarze



Facebook