Archwium > Numer 564 (08/2020) > Dominikanie na niedziele > ROZWIĄZANIE NA KOŃCU ROZDZIAŁU

ROZWIĄZANIE NA KOŃCU ROZDZIAŁU
Iz 22,19-23 / Ps 138 / Rz 11,33-36 / Mt 16,13-20

Wojciech Czwichocki OP

Nie nauczyłem się w końcu tych węzłów. Prawdę mówiąc, nawet nie próbowałem, zostały tylko rysunkami w pożółkłej i postrzępionej książce o żeglarstwie. Zawsze były dla mnie czymś na pograniczu umiejętności sztukmistrza. Tak przełożyć dwa sznurki, tak przeciągnąć, tu przytrzymać, tam szarpnąć i mamy jedną linę z dwóch. Oto tajemnicza, nadprzyrodzona prawie umiejętność łączenia. Szybko, na pamięć, bez zerkania do ściągawki, albo leniwie, od niechcenia, nie przerywając opowiadania niestworzonych historii przetykanych co chwila wybuchami śmiechu.

To pewnie dlatego obietnica wiecznej trwałości węzłów, złożona przez Jezusa Piotrowi, robiła na mnie takie wrażenie. A może dlatego, że sam setki razy powtarzałem: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”, i wiązałem stułą zdenerwowane dłonie narzeczonych. Może i moje śluby wieczyste w Zakonie Kaznodziejskim utrwalały we mnie pozytywne skojarzenia, że węzły są trwałe, że takie właśnie mają być i że ja chcę, żeby takie były, jak te w książce o żeglarstwie, których do dziś nie umiem.

Musiałem jednak swoje przeżyć, żeby się zorientować, że nie wszystkie węzły są dobre. Zorientować się, że w ogóle są. Niewidoczne, skutecznie trzymają mnie związanego w niewygodnym przykurczu. Cały czas te same błędy, wciąż beznadziejnie powtarzane nawyki, do znudzenia odbierające siły. I te najgorsze, gdy bardzo chcę, a coś mnie trzyma, coś wiąże i wiem, że znowu nic nie powiem, nic nie zrobię, jak zawsze związany strachem, wstydem, wbitymi w głowę zakazami. Niewygodne, uwierające w bok, przecierające skórę węzły.

Wtedy ożyła druga część obietnicy danej Piotrowi. Ta o rozwiązywaniu. Że właśnie te węzły nie muszą być wieczne, że można je rozwiązać. Zapętlone, czasem zaciśnięte tak długo i tak mocno, że przypominają kamień. Jeżeli jest jakaś siła w Kościele, to jest to siła łagodnej cierpliwości, która rozplątuje wrośnięte w żywe ciało węzły. Oto rozwiązanie, oto wolność. 


Wojciech Czwichocki OP - ur. 1966 w Bydgoszczy, dominikanin. Duszpasterz grupy postakademickiej 3/4, opiekun grupy medytacyjnej. Mieszka we Wrocławiu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Co widzimy, co słyszymy?

Arkadia czy królestwo Boże

OŚWIECONY PRZERYWA MILCZENIE

CV lub notka o autorze

Antyreklama


komentarze



Facebook