PRZECIW MIŁOŚCI
Osobom odbierającym sobie życie nie przysługiwał pogrzeb katolicki, były one chowane poza murami cmentarza. Współczesny rozwój nauk o człowieku przyczynił się do zmiany kościelnej praktyki.

Każdego dnia średnio piętnaście osób w Polsce odbiera sobie życie. Skala zjawiska jest na tyle duża, że z wielką dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, iż dla większości czytelników nie pozostaje ono abstrakcją, lecz doświadczyli go w bliższym lub dalszym otoczeniu. Fenomen śmierci zadanej samemu sobie prowokuje szereg pytań, które nie pojawiają się w kontekście śmierci naturalnej. Medycyna, psychologia i psychiatria określają i analizują jednostki chorobowe, które doprowadzają do tak drastycznego aktu. Socjologia zastanawia się nad społecznymi przyczynami i skutkami samobójstw. Filozofia próbuje definiować samobójstwo, opisywać jego fenomen oraz określać jego ocenę etyczną, rozpiętą, zależnie od okoliczności, od pozycji oceniających je jednoznacznie negatywnie do opinii uznających je za godziwe, dopuszczalne, a nawet w niektórych sytuacjach będące przejawem odwagi i bohaterstwa. Podnoszone są również kwestie teologiczne, między którymi pierwsze miejsce zajmuje pytanie o wieczny los samobójców: Czy osoby zadające sobie śmierć mogą być zbawione? Dla osób wierzących to właśnie pytania teologiczne wysuwają się na pierwszy plan. Ból związany z nienaturalnym odejściem bliskich osób, któremu często towarzyszą wyrzuty sumienia, dotyczące ewentualnych zaniechań w uprzednim rozpoznaniu powagi sytuacji i jej zaradzeniu, nierzadko spotęgowany jest również wątpliwościami dotyczącymi ich zbawienia. Ważne wydaje się więc proste, katechetyczne przedstawienie tego, co Kościół w świetle objawienia naucza o samobójstwie i przyszłym losie osób je popełniających.

Osoba i jej czyn

Niepokój dotyczący losu osób odbierających sobie życie jest stale obecny w świadomości wiernych, co w dużej mierze jest skutkiem wciąż żywej pamięci o wieloletniej duszpasterskiej praktyce dotyczącej pochówku samobójców. Osobom odbierającym sobie życie nie przysługiwał bowiem pogrzeb katolicki, były one chowane w niepoświęconej ziemi, poza murami cmentarza. Ta surowa praktyka, rodzaj pośmiertnego ostracyzmu, wynikała z nazbyt uproszczonego rozumowania, zgodnie z którym odebranie sobie życia było utożsamione z grzechem śmiertelnym, co w konsekwencji zamykało zmarłej osobie drogę do zbawienia. Katolicki pogrzeb był wówczas postrzegany jako sprzeczny z aktem zadania sobie śmierci, którego dopuściła się dana osoba, i mógł być przyczyną skandalu. Ta praktyka pogrzebowa wydaje się nieuprawnionym i zakamuflowanym, bo niewyrażanym wprost, ocenianiem ludzkiego potępienia. Dla ścisłości należy wspomnieć, że nie wszędzie i nie zawsze duszpasterska postawa wobec samobójców przybierała taką skrajną formę. Zdarzali się duszpasterze o większym wyczuciu teologicznym i większej duszpasterskiej wrażliwości. Przykładem może tu być Jan Maria Vianney, mający pocieszać żonę mężczyzny, który rzucił się z mostu: „Między mostem a wodą miał jeszcze dość czasu, by prosić Boga o miłosierdzie”.

Współczesny rozwój nauk o człowieku i uświadomienie sobie złożoności motywów popychających ludzi w stronę samobójstwa przyczyniły się do zmiany kościelnej praktyki.

Podstawowym elementem w moralnej ocenie samobójstwa jest rozróżnienie aspektu obiektywnego i subiektywnego. W aspekcie obiektywnym rozpatrujemy czyn sam w sobie. Tutaj ocena samobójstwa jest zawsze negatywna. Jest ono mianowicie gwałtem zadanym życiu, jawnym wystąpieniem przeciw przykazaniu: „Nie zabijaj”. Jest to więc otwarta obraza Boga, Pana życia, któremu jako jedynemu przysługuje prawo wyznaczenia jego początku i końca. Natomiast w aspekcie subiektywnym zwracamy uwagę na osobę, która ten akt popełnia i na jej jednostkową odpowiedzialność moralną. Okazuje się, że wolność osoby w podjęciu decyzji odebrania sobie życia jest bardzo często mocno ograniczona, co zmniejsza, a w niektórych wypadkach całkowicie zdejmuje z niej odpowiedzialność moralną za ten czyn. Samobójca bowiem jest często nie tyle wolnym i odpowiedzialnym sprawcą aktu, co ofiarą głębokiej depresji lub innej choroby czy sytuacji. Trudno wówczas w ogóle mówić o grzechu. Innymi słowy, we wskazaniu aspektu obiektywnego i subiektywnego samobójstwa chodzi o podstawowe w teologii moralnej rozróżnienie między osądem aktu i osądem osoby. Zmiana duszpasterskiego podejścia i praktyki pogrzebowej wynikała właśnie ze stopniowego dochodzenia do świadomości aspektu subiektywnego.

Przeciw Bogu i bliźniemu

By zrozumieć, skąd wynikała surowość poprzedniej praktyki oraz zmiana, jaka tu nastąpiła, warto przeanalizować, co współczesne Magisterium mówi o samobójstwie. Katechizm Kościoła katolickiego w sposób bezpośredni poświęca mu cztery fragmenty. Dwa pierwsze prezentują samobójstwo z perspektywy obiektywnej. Ta klarowna i syntetyczna prezentacja zachęca do zacytowania jej w całości:

„Każdy jest odpowiedzialny przed Bogiem za swoje życie, które od Niego otrzymał. Bóg pozostaje najwyższym Panem życia. Jesteśmy obowiązani przyjąć je z wdzięcznością i chronić je ze względu na Jego cześć i dla zbawienia naszych dusz. Jesteśmy zarządcami, a nie właścicielami życia, które Bóg nam powierzył. Nie rozporządzamy nim” (KKK 2280). „Samobójstwo zaprzecza naturalnemu dążeniu istoty ludzkiej do zachowania i przedłużenia swojego życia. Pozostaje ono w głębokiej sprzeczności z należytą miłością siebie. Jest także zniewagą miłości bliźniego, ponieważ w sposób nieuzasadniony zrywa więzy solidarności ze społecznością rodzinną, narodową i ludzką, wobec których mamy zobowiązania. Samobójstwo sprzeciwia się miłości Boga żywego” (KKK 2281).

Pragnę zwrócić uwagę na pięć elementów katechizmowej wypowiedzi. Po pierwsze, nauczanie to jest umieszczone w Katechizmie przy okazji omawiania piątego przykazania. Świadczy to o woli przedstawienia samobójstwa jako aktu bezpośrednio łamiącego przykazanie „Nie zabijaj”. Katechizm dziedziczy tu tradycję Augustyńską, przejętą następnie przez św. Tomasza, która sytuuje odebranie sobie życia w tej właśnie perspektywie. Święty Augustyn w De civitate Dei (I, 20) pisze: „Zabicie samego siebie jest sprzeczne z przykazaniem »Nie będziesz zabijał«. Czyż ten, który zabija siebie samego, nie jest mordercą człowieka?”. Po drugie, Katechizm wyraża oczywistą sprzeczność między samobójstwem a życiem rozumianym jako niepochodzącym od człowieka, lecz udzielonym mu darem Boga, darem większym od niego samego, danym mu w zarząd, nad którym nie ma on pełnej władzy. Po trzecie, człowiek jest zobowiązany do ochrony życia ze względu na przysługującą mu wewnętrzną godność oraz z racji tego, że jest ono drogą do jego zbawienia. W tej perspektywie zadanie sobie śmierci jest wystąpieniem przeciw własnej godności oraz przeciw drodze zbawienia wyznaczonej przez Boga. Po czwarte, samobójstwo jest określone jako sprzeczne z ludzką naturą, która dąży do zachowania i przekazania życia. Po piąte wreszcie, skrócenie sobie życia narusza przykazanie miłości w jego potrójnym aspekcie: sprzeciwia się miłości Boga, który jest dawcą życia; sprzeciwia się miłości bliźniego, gdyż narusza więzi społeczne w perspektywie bliższej (rodzinnej), jak i dalszej (narodowej i ludzkiej); sprzeciwia się również właściwie pojętej miłości siebie samego.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Łukasz Wiśniewski OP - ur. 1984, dominikanin, doktor teologii Uniwersytetu Fryburskiego, wykłada teologię dogmatyczną, mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

JEZUS NA PERYFERIACH

KRÓLESTWO NIEBIESKIE

NIE WSZYSCY TO POJMUJĄ

WINNICA

NIE BÓJCIE SIĘ


komentarze



Facebook