TO, CO WAŻNE
Nadzieja, reżyseria: Maria Sodahl, Norwegia 2019, dystrybucja: Aurora Films, w kinach od 25 września

Magdalena Wojtaś

Zapytany o to, czym się kieruje przy wyborze ról, Stellan Skarsgård powiedział w jednej z rozmów, że ważna jest dla niego osoba reżysera, a film Marii Sødahl Nadzieja, oparty na jej własnej historii zmagań z rakiem, był dla niego szczególny z powodów osobistych. Reżyserka i jej mąż, w którego filmach szwedzki aktor również występował, są bowiem jego bliskimi przyjaciółmi. „Widziałem wiele filmów, które opowiadały o odważnych, wspaniałych kobietach mierzących się z terminalną chorobą. Bałem się, że byłem zbyt blisko zmagań Marii. Że nie jestem obiektywny, że to może być dla mnie zbyt trudne psychicznie. Ale kiedy zacząłem czytać scenariusz, moje wątpliwości i lęki osłabły. Zrozumiałem, że to nie jest film tylko o chorobie” – podsumował Skarsgård, który gra w filmie Tomasa, partnera głównej bohaterki. I rzeczywiście, Nadzieja jest historią o szerszej perspektywie, opowiadającą o śmiertelnej chorobie, ale też o miłości, relacjach, rodzinie, gonieniu za karierą. Historią niezwykle pojemną i przez to uniwersalną, a jednocześnie konsekwentnie trzymającą się głównego wątku, czyli losów kobiety, która dowiaduje się, że zostały jej trzy miesiące życia.

Diagnoza

Dzień przed Wigilią. Anja wraca z zagranicy, gdzie miała miejsce premiera jej nowej sztuki. W domu zastaje typowy rozgardiasz, jaki jest w stanie zrobić szóstka dzieci. Ich ojciec, Tomas, mimo późnej pory jest jeszcze w pracy. Kobieta przyjmuje ten stan bez większego zdziwienia. Spędza chwilę na kanapie z dziećmi, a potem, nim położy się spać, rozmawia z Tomasem po jego powrocie do domu. Wszystko byłoby zupełnie normalne, gdyby nie ciągły ból głowy, który nie ustępuje ani na minutę. Zaniepokojona kobieta idzie rano do lekarki, a ta zleca natychmiastowy rezonans i jeszcze tego samego dnia prosi ją i jej partnera o przybycie, by oznajmić im druzgocącą diagnozę: Anja ma guza mózgu. Najprawdopodobniej rak płuc, na którego chorowała rok wcześniej, dał przerzuty. Tomas zaczyna płakać, Anja jest w szoku, ale mówi: Wydaje mi się, jakbym od dawna o tym wiedziała. Lekarka nie zostawia jej wiele nadziei. Jeśli to przerzut, to chore komórki mogą być też w innych miejscach. Nie ma na to leku. Jak najszybciej trzeba zacząć brać tabletki i poddać się badaniom, które wyjaśnią więcej, a najlepiej od razu iść do szpitala. Na to ostatnie Anja się nie zgadza. W minionym roku spędziła święta w szpitalu i nie chce, żeby dzieci znienawidziły ten czas. Postanawia więc przetrwać te dni, biorąc leki i udając, że wszystko jest w porządku. Nie jest to łatwe i widać, jak wiele ją kosztuje utrzymanie balansu między strachem, niepewnością i rozpaczą a zachowaniem spokoju, zwłaszcza w tym świątecznym czasie oczekiwania na nowe życie, który dla niej jest czasem mierzenia się ze śmiercią.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Magdalena Wojtaś - absolwentka filologii polskiej i germańskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NIE MA PIETY BEZ OFIARY

ZAWÓD: SKLEPIKARZ

SKRYTKA PEŁNA WSPOMNIEŃ

DZIESIĘĆ Z TYSIĄCA

DAWNO TEMU W KLASZTORZE


komentarze



Facebook