Archwium > Numer 567 (11/2020) > Trzecia Osoba > ZA PLECAMI OJCA I SYNA

ZA PLECAMI OJCA I SYNA
Cechą Ducha Świętego jest ukierunkowanie ku Chrystusowi. Zawsze i wszędzie. Stąd pragnieniem Jezusa jest miłosna odpowiedź człowieka na miłość, jaką Jezus żywi wobec nas.

zdjęcie: CAPTURING THE HUMAN HEART / UNSPLASH.COM


Norbert Augustyn Lis OP

"Tajemniczy Bóg” – mówią o Nim. Najtrudniej jest pisać o Duchu Świętym, lecz w tymże Duchu podobno najłatwiej: światłem rozjaśnia myśl, mową wzbogaca język nasz1, usprawnia słowa. Bez Niego język o Bogu się plącze, myśl jest szarpana, a zdania gubią przejrzystość i cel. Jest niesłyszalny, a pełen Słowa. Działanie Ducha Świętego jest tak głębokie, a przy tym tak skromne, że w żadnym momencie i nigdy nie skupia On dłuższej uwagi na sobie, a kieruje nasze poznanie, rozum i serce ku Bogu. Nieuchwytny, a objawia Pana. Razem z Synem prowadzi do Ojca. Mówią o Nim Żar Ognia, bo rozpala miłością do Bożego Słowa. Tym Słowem jest Chrystus.

Stąd w przedsłowiu trochę podgrzeję słowa za pomocą słów. Wpierw, zanim myśli porwą nas do nieba, może tak zwyczajnie z ziemi użyję wersetu z wiersza Trochę o duszy Wisławy Szymborskiej. Chociaż wiem, że pasuje do tych nabożnych rozważań jak pięść do nosa, to jednak jednym zdaniem posłużę się jak klinem, by poderwać nerw i umysł czytelnika. Otóż owa dusza „na tysiąc naszych rozmów uczestniczy w jednej”2. Są takie rozmowy, pełne słów, które nic nie wnoszą – puste słowa. Lecz bywają i takie, gdy nasza dusza spotyka Ducha, z którym rozumie się bez słów, jak nowo zaślubieni po słowie rozumieją się bez słowa, bo słowo zaślubin łączy ich w jedno. Cały świat jest dla nich scenografią, ludzkość – statystami, a oni radują się namiętnym posłowiem. Tak bywa czasem z Duchem Świętym i duszą. Niekiedy można usłyszeć ich szept: „Daj mi usłyszeć Twój głos! Bo słodki jest głos Twój i twarz pełna wdzięku” (Pnp 2,14).

Pocieszyciel w misji Kościoła

Za dużo erotyki w słowach – takie były dawniej zastrzeżenia biblistów w seminariach duchownych, stąd dopiero na ostatni rok studiów zostawiali klerykom omówienie Pieśni nad Pieśniami. Ta święta księga Starego Testamentu otwierała oczy mistykom chrześcijańskim i opowiadała o miłości Ducha Świętego (Oblubieńca) do duszy ludzkiej (Oblubienicy) z odwzajemnieniem3, a posługując się największym nagromadzeniem wyrażeń z konotacją erotyczną, o wzajemnych pragnieniach, tęsknotach, szukaniu, zapachu, dotyku i znalezieniu – jak żadna inna księga Biblii – wywoływała rumieńce na policzkach. Dziś jej język przestał być wprost erotyczny, a archaiczne wyrażenia i pasterskie porównania zamiast rumieńców na policzkach budzą uśmiech na twarzy. Cokolwiek by mówić, wciąż pozostaje najpiękniejszą i najświętszą pieśnią o wzajemnej miłości Ducha Świętego do duszy ludzkiej.

Z drugiej strony nasza myśl i oczy skierowane są ku Dziejom Apostolskim. Mamy tam opis społecznej więzi ochrzczonych, którą od samego początku kształtuje Duch Święty, łącząc rodzące się gminy chrześcijan w jedną wspólnotę wiary zwaną Kościołem. Gdy zaglądamy do tej księgi choćby pobieżnie, to niemal na każdej stronie napotykamy Ducha Świętego, i to wiele razy. Duch Święty kieruje pierwotnym Kościołem, decyzjami apostołów i ich towarzyszy, charakterem ich posługi, zakresem i celem – to posłaniem misyjnym, to zakazem głoszenia: „Zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (2,4); „Kiedy Piotr rozmyślał jeszcze nad widzeniem, powiedział do niego Duch: »Poszukuje cię trzech ludzi. Zejdź więc i idź z nimi bez wahania, bo Ja ich posłałem«” (10,19n); „Duch powiedział mi, abym bez wahania poszedł z nim” (11,12); „Rzekł Duch Święty: »Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem«” (13,2); „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne” (15,28); „Duch Święty zabronił im głosić słowo w Azji. Przybywszy do Myzji, próbowali przejść do Bitynii, ale Duch Jezusa nie pozwolił im” (16,6n); „Przynaglany Duchem, udaję się do Jerozolimy” (20,22); „Duch Święty ustanowił was biskupami” (20,28) itp.

Bijącym sercem nauki o Duchu Świętym jest jednak mowa Chrystusa w Ewangelii św. Jana. Stąd rozdziały 14–16 Ewangelii Janowej można odważnie nazwać nie tylko intymną opowieścią o Duchowej miłości Ojca i Syna, lecz także Jezusową Ewangelią o Pocieszycielu w misji Kościoła. Wstępem do niej jest rozmowa Jezusa z Samarytanką przy studni Jakubowej, gdy opowiadał jej o prawdziwych czcicielach, jakich chce mieć Ojciec, a którzy będą oddawać Mu cześć w Duchu i Prawdzie (por. J 4,20–24). Owym Duchem jest Duch Święty, Prawdą zaś jest Chrystus (por. J 14,6). Natomiast właściwą formą oddawania czci Ojcu przez prawdziwych czcicieli jest liturgia Kościoła.

Te trzy księgi Pisma Świętego – Ewangelia Janowa jako swoiste centrum, z Pieśnią nad Pieśniami z jednej strony i z Dziejami Apostolskimi z drugiej – stanowią najważniejszy i podstawowy zręb nauki o działaniu Ducha Świętego, który przenika głębokości Boga samego (por. 1 Kor 2,10). Pozostałe zaś księgi biblijne tworzą cenne dopowiedzenie, bez którego fundament wiedzy o Duchu Świętym nie byłby tak mocno zarysowany.

To samo?

Zanim pójdziemy dalej, wpierw kilka ważnych rozróżnień. Określenia Duch Boży i Duch Święty dość często występują w Piśmie Świętym, lecz niekoniecznie muszą oznaczać to samo. Idea Ducha Świętego nie jest znana w Starym Testamencie. Tajemnica Trójcy Przenajświętszej nie była jeszcze objawiona. I choć sformułowania takie jak „Duch Boży unosił się nad wodami” (Rdz 1,2) mogą nas zachęcać do utożsamiania ich w Starym Testamencie z Duchem Świętym, to byłbym ostrożny z wyrażaniem takiej pewności, choć wiem, że wielu egzegetów w tym miejscu nie przyzna mi racji.

„Bóg jest Duchem” (J 4,24) – mówi Ten, który najgłębiej objawia Boga, Syn Boży. Tak więc i Ojciec jest Duchem, i Syn Boży jako Druga Osoba Boża jest Duchem (a po wcieleniu także człowiekiem), i Duch Święty jest Duchem. Owo bycie Duchem wskazuje na naturę Boga, z kolei bycie Duchem Świętym wskazuje na Osobę. Ważne jest więc rozróżnienie natury Jedynego Boga (Duch Boży) od Osoby (Duch Święty). Stąd w zdecydowanej większości przypadków w Starym Testamencie, jeżeli spotykamy się z określeniem Duch Boży, oznaczałoby to działanie Jedynego Boga bez jednoznacznego określenia konkretnej Osoby Trójcy Świętej. Natomiast w Nowym Testamencie dochodzi do odwrócenia tej proporcji i określenie Duch Boży byłoby tożsame z Duchem Świętym.

Czy możemy zatem śmiało usunąć myśl o działaniu Ducha Świętego ze Starego Testamentu? Żadną miarą! Lecz potrzebne jest kolejne wyjaśnienie, które dotyczy rozróżnienia działania od zapowiedzi (proroctwa, figury). Czym innym jest działanie, czyli sprawcza odpowiedzialność osoby względem zaistniałych faktów, a czym innym jest proroctwo, figura, wyrażone niekiedy w poemacie czy pieśni (Pieśń nad Pieśniami), które dostrzegamy w Starym Testamencie jako symboliczną zapowiedź tego, co ma się zdarzyć, a jeszcze się nie wydarzyło. Innymi słowy, czym innym jest faktyczne działanie konkretnej osoby, czyli to, co ta osoba zrobiła bądź robi, a czym innym jest zapowiedź tego, co w przyszłości będzie robić. Z całą pewnością możemy orzec, że starotestamentowi prorocy przeznaczeni do głoszenia słowa Bożego zgodnie z wolą Boga, głosili je pod natchnieniem Ducha Świętego, gdyż w trakcie przyjmowania objawienia i jego obwieszczania działał w nich Duch Święty. Podobnie ma się sprawa z redakcją ksiąg Pisma Świętego. Bezsprzecznie redaktor, spod którego pióra wychodziła ostateczna redakcja danej księgi, był pod natchnieniem Ducha Świętego, gdyż – w tym konkretnym momencie wyboru myśli i ich spisywania – działał w nim Duch Święty. Uczy o tym sam św. Piotr z całym swoim autorytetem: „To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia. Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili [od] Boga święci ludzie” (2 P 1,20n).

O działaniu Ducha Świętego w Starym Testamencie możemy mówić także, gdy prorocy kierowali swoje słowo do narodu wybranego. Lud mógł przyjąć to bądź sprzeciwić się prorokowi i Duchowi Świętemu, z którego natchnienia prorok przemawiał. Mówi o tym wyraźnie św. Szczepan w swej mowie obronnej, zarzucając Żydom: „Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu. Jak ojcowie wasi, tak i wy” (Dz 7,51).

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Norbert Augustyn Lis OP - ur. 1976, dominikanin, doktor teologii i misjologii, wykładowca w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów w Krakowie oraz na Uniwersytecie Warszawskim, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

CHCĘ ŻYĆ!

SPOWIEDŹ NIEMOŻLIWA

Świat nie schodzi na psy

PO CO TA OBRONA?

Most na środku rzeki


komentarze



Facebook