Archwium > Numer 569 (01/2021) > Miara wiary > ROZWÓD Z KOŚCIOŁEM

ROZWÓD Z KOŚCIOŁEM
Popełniliśmy błąd. Skupiliśmy się na ewangelizowaniu dzieci i młodzieży, a dorosłych zupełnie zostawiliśmy. Niewiele parafie mają im do zaproponowania. Dlatego więź dorosłych z Kościołem ogranicza się do niedzielnej mszy, a i to nie zawsze.

MAZUR / CBCEW.ORG.UK


Katarzyna Kolska: Czy księdza uczniowie wyszli kilka tygodni temu na ulice, by wziąć udział w protestach?

Ks. Damian Wyżkiewicz: Tak, niektórzy z nich tam byli.

Rozmawiał ksiądz z nimi o tym?

Jak najbardziej. Chciałem się dowiedzieć, jakie były ich intencje. Najczęściej mówili, że dotyczyło to obecnej polityki rządu i niekoniecznie było związane wprost z aborcją. A nawet jeżeli w tle była aborcja, to raczej chodziło im o sposób, w jaki to zostało załatwione.

Pojawiły się głosy, że młodzież, która wyszła na ulice, to pokolenie stracone dla Kościoła. Niektórzy wyciągnęli z tego nawet daleko idące wnioski, że katecheza szkolna nie przynosi żadnych efektów. Też tak ksiądz myśli?

Nie, absolutnie nie. To jest zdanie jakiejś grupy ludzi pesymistycznie nastawionych do świata, którzy nie mają pojęcia, na czym polega wolność człowieka. Nie da się uformować kogoś na swój obraz i podobieństwo. Podczas lekcji religii przekazujemy pewne wartości, trudno jednak oczekiwać, że wszyscy będą ukształtowani tak, jak my to sobie wyobrażamy. Nawet jeśli byłyby to najlepsze lekcje z najlepszymi nauczycielami. Dlatego nie przekreślałbym tych trzydziestu lat katechezy w szkole. Mógłbym też zapytać: „A co się stało z tym pokoleniem, które miało lekcje religii w salkach parafialnych?”. Przecież oni także wyszli na ulice. Czy też są przekreśleni? Chyba nie. Wydaje mi się, że to jest źle postawiona teza.

Ale wygląda na to, że Kościół stracił kontakt z młodymi ludźmi. Bo skoro w internecie powstaje portal Apostazja 2020 i w ciągu miesiąca pojawia się tam sześć tysięcy osób, które chcą dokonać aktu apostazji, przy czym są to przeważnie młodzi ludzie, a nie osoby 60 plus, to jednak mogłoby świadczyć o tym, że katecheza szkolna w jakimś sensie zawiodła.

To nie jest kwestia katechezy. To jest kwestia katechetów. Niedawno napisałem krótki artykuł, który zatytułowałem, parafrazując słowa Jezusa: „Pozwólcie młodzieży przychodzić do mnie”. Bo kiedy usłyszałem, że katecheci w swojej gorliwości zaczęli wykreślać młodych ludzi z lekcji religii i z przygotowań do bierzmowania tylko dlatego, że brali udział w protestach lub mieli błyskawice na swoich profilach fejsbukowych, to stwierdziłem, że nie mogę milczeć. Przecież lekcje religii i okres przygotowania do bierzmowania to czas formowania się. Kiedy więc jakiś katecheta – świecki czy duchowny– skreśla młodego człowieka, który dopiero kształtuje swoje życie religijne, to znaczy, że nie daje mu szansy i że sam nie sprawdza się jako formator.

Chce ksiądz powiedzieć, że mamy złych katechetów?

Chcę powiedzieć, że mamy z katechetami problem. Badania pokazują, że pierwszym powodem rezygnacji uczniów z udziału w lekcjach religii jest to, że religia nie jest obowiązkowa i można się z niej wypisać. Ale zaraz na drugim miejscu jest zła relacja z katechetą. Mówiąc krótko: poważnie zawaliliśmy sprawę.

Rozmowy o wierze to niesłychanie delikatny i trudny temat. Wielu rodziców ma z tym problem...

Najważniejsze jest osobiste świadectwo. Najpierw więc dzieci muszą zobaczyć ich wiarę, a także ich stałe nawracanie się.

Nawet jeśli ją widzą, niekoniecznie ją wybiorą. Od Kościoła odchodzą też dzieci z wierzących rodzin.

Zgadza się. Jest wiele przyczyn tego, że młodzi odchodzą z Kościoła, ale staram się podkreślić sprawę fundamentalną, która wcale nie jest taka oczywista.

A w jaki sposób ksiądz rozmawia z młodymi ludźmi o Panu Bogu?

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Damian Wyżkiewicz CM - ur. 1986, należy do Zgromadzenia Misji założonego przez św. Wincentego a Paulo. Doktorant w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Duszpasterz przy parafii Świętego Krzyża w Warszawie i katecheta w Zespole Szkół nr 22 im. Emiliana Konopczyńskiego. (wszystkie teksty tego autora)

Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

NIE LUBIĘ SKRAJNOŚCI

MIĘDZY NAMI

Pan Bóg obsypał nas złotymi dukatami

Minuta trwa całe wieki

A gdy będziemy razem w niebie


komentarze



Facebook