Archwium > Numer 569 (01/2021) > Nowa Europa > ALTERNATYWA DLA KALIFATU

ALTERNATYWA DLA KALIFATU
Stosowanie przemocy, by wzbudzić lęk i wymusić coś na władzach, jest stare jak świat. Współczesny terroryzm kieruje się różnymi motywami, ma różne rysy ideologiczne. Ale terroryzmu na pewno nie da się sprowadzić tylko do religii.

LEVI CLANCY / UNSPLASH


Włodzimierz Bogaczyk: Śmierć paryskiego nauczyciela, któremu napastnik podciął gardło, trzy ofiary nożownika w Nicei, pięciu zabitych po strzelaninie w Wiedniu. Zdziwił się pan, słysząc o kolejnych zamachach w Europie?

Radosław Bania: Wiem, że współczesny świat nie poradził sobie z zamachami. Czasem stoją za nimi organizacje terrorystyczne, czasem pojedynczy zamachowcy, samotne wilki, które do ideologii tych organizacji nawiązują. Dlatego się nie zdziwiłem. Niestety...

Powinniśmy się przyzwyczaić?

Muzułmańskie organizacje fundamentalistyczne nie zostały ostatecznie pokonane. Ani Al Kaida, ani tak zwane Państwo Islamskie. Eksperci podkreślają, że wiele jego struktur trwa i może stanowić zagrożenie. Dlatego Europa musi się liczyć z tym, że tego typu ataki będą się powtarzały. Może to zabrzmi cynicznie, ale terroryzm nie jest niczym nowym w historii. Sykariusze mordujący przeciwników sztyletami w Palestynie za czasów Jezusa, średniowieczni asasyni czy – w czasach nam bliższych – rzucający bombami w cara Aleksandra II członkowie Narodnoj Woli. Gdyby żyli dziś, nazywalibyśmy ich terrorystami. Stosowanie przemocy, by wzbudzić lęk i wymusić coś na władzach, jest stare jak świat. Współczesny terroryzm kieruje się różnymi motywami, ma różne rysy ideologiczne. Jest terroryzm związany z ruchami narodowowyzwoleńczymi, z ideologiami politycznymi, z prawa i z lewa.

I z religią.

Jest też taki. Ale terroryzmu na pewno nie da się sprowadzić tylko do religii. Peruwiański Świetlisty Szlak nie ma nic wspólnego z żadnym wyznaniem, a jest odpowiedzialny za śmierć kilkudziesięciu tysięcy ludzi.

Trzy zamachy, o których wspomniałem, były jednak motywowane religijnie.

Przeprowadzili je ludzie odwołujący się do ideologii religijnej, którą nazywamy islamskim fundamentalizmem. Celowo nie używam określenia „terroryzm muzułmański”. Terroryści związani z Al Kaidą czy Państwem Islamskim atakują przecież nie tylko społeczności Zachodu, z ich rąk giną również muzułmanie.

Katolicy z IRA przez dziesięciolecia stosowali terror w walce o oderwanie Irlandii Północnej od Wielkiej Brytanii. Nie słyszałem, by ktoś nazywał ich chrześcijańskimi terrorystami.

To prawda. Związek przemocy z niektórymi wyznawcami islamu jest dużo bardziej podkreślany.

Z drugiej strony tylko w islamie mamy koncepcję dżihadu, czyli świętej wojny.

No tak, ale jak tę świętą wojnę intepretować? Co ona oznacza? Nie musi przecież wcale oznaczać posługiwania się przemocą. W islamie mówi się o małym i wielkim dżihadzie. Ten pierwszy faktycznie może być związany z używaniem przemocy. Ale ten wielki to po prostu całe życie muzułmanina. To walka ze złem, to propagowanie tego, co moralne, to kroczenie właściwą drogą Boga. To wreszcie udzielanie pomocy potrzebującym. Wielki dżihad jest koncepcją ze wszech miar pozytywną.

A skąd się biorą fundamentalistyczni ideolodzy odwołujący się do małego dżihadu?

Fundamentalizm religijny jest reakcją na nowoczesność. W szybko zmieniającym się świecie wielu ludzi widzi zagrożenie dla ich systemu wartości. Ktoś może uznać, że moralność upada. Ktoś inny, że rządy nie potrafią nam zapewnić sprawiedliwości. Szuka się oparcia i znajduje je w zasadach religijnych rozumianych jako odwieczne i niezmienne. Mówiąc o współczesnym fundamentalizmie religijnym, często posługujemy się pojęciem integryzmu. Fundamentalizm ma charakter integrujący, odnosi się do wszystkich obszarów życia. Ważne jest nie tylko to, co robię ja jako człowiek, ale też to, jak funkcjonują całe społeczeństwo i władza polityczna. Życie prywatne, społeczne, polityczne i gospodarcze ma być ujęte w pewne ramy, które wyznacza światopogląd religijny. Dzięki temu wiem, jak mam żyć. Fundamentalizm, jak widać, ma dla jego wyznawców także walor psychologiczny.

Ale stąd ciągle daleka droga do zabijania.

Zagubiona, sfrustrowana wykluczeniem osoba może się posunąć do przemocy. Zwłaszcza jeśli od ideologa, którego uzna za autorytet, usłyszy: „Co prawda zginiesz, ale tam czeka na ciebie lepszy świat, w którym tych wszystkich problemów nie będzie, a za swój czyn zostaniesz nagrodzony życiem wiecznym”.

To wystarczy, by poderżnąć gardło nauczycielowi, który dyskutował w szkole z uczniami o tym, czy można publikować karykatury Mahometa?

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Radosław Bania - ur. 1968, historyk, politolog, profesor Uniwersytetu Łódzkiego, specjalista w zakresie stosunków międzynarodowych na Bliskim Wschodzie (wszystkie teksty tego autora)

Włodzimierz Bogaczyk - ur. 1966, z wykształcenia historyk, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Poznaniu; przez 28 lat dziennikarz, redaktor naczelny i wydawca poznańskiej redakcji "Gazety Wyborczej"; mąż Martyny, ojciec Ignacego i Teodora. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Bractwo św. Piusa a bractwo św. Piotra

Jestem zasmuconym katolikiem

DLA DOBRA KOŚCIOŁA


komentarze



Facebook