Szkoły Atty
Być może źródło terroryzmu tkwi w tym, że współczesna Europa przeraża przybyszów swoją duchową jałowością i pcha w szeroko otwarte ramiona fanatyzmu religijnego.

Po tragedii londyńskiej, podobnie jak po masakrze w Madrycie i po zamachu na WTC 11 września 2001 roku, w mediach zaroiło się od komentarzy dotyczących źródeł i celów terroryzmu. Komentarze, przynajmniej początkowo, były jednak w większości błędne.

Im gorzej, tym lepiej

Dziś wydaje się już jasne, że terroryzm islamski nie jest niemym krzykiem Trzeciego Świata ani rozpaczliwą reakcją na wojnę w Iraku. Można wręcz, podobnie jak francuski orientalista Oliver Roy, zaryzykować tezę, że wywołanie tej wojny było raczej celem terrorystów niż obecną podnietą do ataków. Sedna terroryzmu jako jeden z nielicznych w polskiej prasie dotknął na łamach „Dziennika Bałtyckiego” wydalony w zeszłym roku z Polski imam Ahmed Amar. Stwierdził: „Atak islamskich terrorystów na World Trade Center miał dobre i złe skutki. Dobre to takie, że świat podzielił się na dwie części i większość muzułmanów poznała, gdzie stoi. Złe skutki 11 września to duży nacisk, któremu zostali poddani muzułmanie w świecie Zachodu”. Były poznański imam z jednej strony boleje nad represjami wobec muzułmanów, z drugiej jednak ukazuje je jako zło konieczne nieodłącznie związane z prawdziwym celem ataku — zantagonizowaniem islamu i Zachodu, a tym samym powstrzymaniem westernalizacji bogobojnych muzułmanów. Za terrorystami spod znaku Al Kaidy bowiem nie stoi żaden konkretny cel polityczny poza ostrym i wyraźnym podziałem świata na nasz i ich, czysty, muzułmański i wrogi, bezbożny (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Starcie kontynentów

TRZY MIŁOŚCI

Obecność złorzeczeń w Psałterzu

As wywiadu niebieskiego

ZŁO W ROLACH GŁÓWNYCH


komentarze



Facebook