Bałchasz

Tym razem nasze drogi powiodły nas na północ od Ałma Aty, w stronę jeziora Bałchasz. Jedno z największych jezior na kuli ziemskiej rzeczywiście geograficznie jest jeziorem, miejscowi zaś ludzie nie bez powodu nazywają je morzem. Wielkie ono i dostojne. Dostojne i tajemnicze. Przez długie lata dzieliło się na zachodnią część ze słodką wodą i wschodnią — ze słoną. Dziś słona woda zajmuje coraz więcej powierzchni. Jezioro się zmienia. Zanim wyruszyliśmy nad Bałchasz, opowiadał nam o nim senior tutejszych biologów, dziewięćdziesięciojednoletni profesor Paweł Justynowicz Marinkowski, z pochodzenia Polak. Podobno nim wybudowano pod Kopczegajem zaporę na rzece Ili, woda w Bałchaszu była kryształowo czysta. Żyła tam unikalna ryba: marinka. Ktoś nam mówił, że obecnie zachowała się w niektórych przyałtajskich górskich jeziorach, ale tego Profesor nam nie potwierdził. Nie było wtedy w Bałchaszu suma. Kiedy tylko zniknęła marinka — pojawił się sum i dziś rybacy łowią ponaddziewięćdziesięciokilogramowe osobniki, ponoć groźne dla ludzi, siejące spustoszenie wśród wodnego ptactwa, w które bogaty jest Bałchasz i jego okolica.

Poznaj świat

Podróż nad Bałchasz miała dla mnie szczególne znaczenie. Mój tata, który odszedł do wieczności, kiedy miałem zaledwie osiem i pół roku, był z zawodu i z powołania nauczycielem geografii. W naszej domowej biblioteczce jeszcze wiele lat po jego śmierci szczególne miejsce zajmowały roczniki bardzo d (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Zdzisław Nowicki - 1951-2006, ekonomista, ambasador RP, w latach 1992-1998 oraz 2000-2004 przebywał na placówkach dyplomatycznych w Sankt Petersburgu, Charkowie i Astanie, publikował po polsku, rosyjsku, ukraińsku, białorusku i angielsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Szare święta

Czy starczyło im sił?

Głód

Lewaszowo

Jelizawieta


komentarze



Facebook