Cisza
1 Krl 19,9a.11-13 Rz 9,1-5 Mt 14,22-33

Jednym z największym darów, który otrzymałem w zakonie dominikańskim, jest odkrycie prawdy o Bożym przebywaniu w duszy. Choć miałem go od chrztu, nigdy nie wspomniano o nim w czasie dwunastu lat katechezy, nie mówili o tym duszpasterze akademiccy, nie usłyszałem o tym w żadnym kazaniu.

Jeśli dusza jest świątynią, a Bóg nie przychodzi ani w trzęsieniu ziemi, ani w ogniu, lecz jak mówią przynajmniej niektóre tłumaczenia, w brzmieniu ciszy, to moja dusza jest miejscem, w którym Jego cisza może się przejawić. Bóg jest w ciszy jak na górze Horeb, Bóg tę ciszę czyni jak Chrystus na jeziorze.

Cisza, którą On czyni, nie polega na wyłączeniu się ze spraw tego świata. Nie pozwala na to zarówno przykazanie miłości, jak i przypowieść o talentach. Potwierdzają to również słowa Jezusa „nie proszę, abyś ich zabrał ze świata” (J 17,15). Ciszy tej nie zapewni wyłączenie sprzętu nagłaśniającego, nie spowoduje jej znalezienie ustronnego miejsca pośród prastarej puszczy. Cisza, którą daje Bóg, jest innym imieniem daru pokoju, który wlewa On do ludzkiego serca. Jest ona owocem miłości, czystego sumienia i chronienia od złego. Przejawia się w harmonijnym życiu z Bogiem, z przyrodą, z drugim człowiekiem, z samym sobą.

Cisza i pokój nie stają się automatycznie, a dla człowieka bezwiednie. Wymagają naszego zaangażowania, przede wszystkim odwagi i wiary. Potrzeba ich, by zaufać miłości, by jej się nie bać, by ją przyjąć i stale na nowo na nią odpowiadać. Błądzenie nie było obce świętemu Piotrowi. Potrzebował czasu i łaski, by wzrosnąć w wierze, by przejawiły się jej owoce. Ciszę rodzi Bóg w duszy odważnej i zdolnej do ufności, która powinna też być choć trochę cierpliwa w stosunku do siebie.

Być może cisza długo nie będzie absolutna. Będą jeszcze fale codziennych trosk i grzechów, a ufność miłosiernemu Chrystusowi będzie stale niepełna. Ważne, że cisza jest możliwa w Nim, przez Niego i z Nim.

Trudno mówić o Bożym przebywaniu w duszy, nie oddając głosu mistrzyni tej prawdy, błogosławionej Elżbiecie od Trójcy Świętej, która na początku XX wieku przypomniała Kościołowi o bliskiej i cichej obecności: „Prawdą jest, że Bóg jest w naszych duszach, a my w każdej chwili niczym Marta i Maria jesteśmy tuż przy Nim. (...) Wspaniała to rzecz samotność i uciszenie... Wewnątrz można zawsze posiadać, albowiem któż mógłby zakłócić spokój serca całkowicie zajętego Bogiem? Hałas dociera tylko do powierzchni, lecz wewnątrz jest tylko On, Jezus!”.

     


zobacz także

Rządzenie zaczyna się w sercu

Opowieści o swoich drogach

Szwajcarski islam

FARSKI PIES LECOM

OTO CZŁOWIEK


komentarze



Facebook