Archwium > Numer 326 (10/2000) > Miłość ojca > Gdybym mogła pójść z tobą na spacer, Tato

Gdybym mogła pójść z tobą na spacer, Tato

Gdybym mogła pójść z tobą na spacer, Tato,
Na chwilę skradzioną czasowi,
I poczuć twój krok,
Który by mnie uspokoił.

Na krawędzi dnia,
W niskim sierpniowym słońcu,
Zmęczony po pracy,
Po skończonej harówce,
Znajdowałeś radości tak drobne,
Że bezwartościowe zdawały się
Dla mnie.

A jednak, gdy sięgam pamięcią,
To one mnie uwalniały.

Twoje kwiaty, ich ogrody w doniczkach
Z palonej gliny, w których dawałeś im
Życie;
Twoje ptaki, ich skrzydła,
Narzędzie lotu od Boga.

Mówiliśmy tak niewiele,
I jeszcze mniej było zwierzeń.
Gdybym mogła pójść z tobą na spacer, Tato,
Moje serce wyznałoby,
Że nigdy nie rozumiałam twojego
Gniewu
Ani przygnębienia, ani
Bólu.
Lecz, choć wszystko było trudne,
Ja tylko zyskałam.

Ponieważ zmusiłeś mnie,
Bym w swym wnętrzu
Szukała i znalazła
Sens życia,
Miłości i czasu.

Uczyłeś mnie bez uczenia
I dałeś mi z siebie
Wiele sensów tej wędrówki,
Sam o tym nie wiedząc.

Byłeś moim ogrodnikiem,
Dozorcą i nauczycielem
Nienazwanym.
Z serca i twoich
Dłoni
Ulepiłeś mojego ducha.

Z mego kruchego kokonu,
Z dala od niezgody,
Słuchałam
(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Robotnicy, niewolnicy

Ojcze nasz...

Czego się boją misjonarze

Bezmyślność polskiego katolicyzmu

Jezus i religie świata


komentarze



Facebook