Archwium > Numer 314 (10/1999) > Eucharystia > Nie chodzi o obronę liturgicznych nowinek

Nie chodzi o obronę liturgicznych nowinek

Podejmując próbę odpowiedzi na zastrzeżenia zgłoszone pod adresem mego tekstu przede wszystkim muszę zaznaczyć, że wiele z nich prawdopodobnie by nie powstało, gdyby Redakcja nie dokonała w tekście nie uzgodnionych ze mną skrótów i zmian. Wszystkie cytowane przeze mnie teksty były opatrzone odnośnikami, tekst apelu grupy dyskusyjnej „Unam sanctam” został przytoczony „in extenso”, tak, jak go otrzymałem pocztą elektroniczną. Wstęp został skompilowany przez Redakcję z dwóch zdań odległych o kilka stron w mojej zamierzonej wypowiedzi, w której zresztą nie było fatalnego słówka „również”, tak irytującego dla ks. Olewińskiego. Przykro mi denuncjować Redakcję, ale cóż, zostałem wywołany do tablicy.
Od razu na wstępie podkreślam, iż mój krytyczny stosunek do wielu twierdzeń padających ze strony środowisk tradycjonalistycznych w kwestii udzielania Komunii na rękę wcale nie oznacza, że jestem jej zwolennikiem. Odniosłem wrażenie, jakby obaj Autorzy nie zauważyli do końca mojego krytycznego stosunku do tego obyczaju i traktują mnie po trosze jak obrońcę „liturgicznych nowinek”.

 

Ks. Olewiński, odwołując się do instrukcji Kongregacji Kultu Bożego Memoriale Domini, chce wykazać, że dyskusja synodalna o Komunii na rękę jest bezprzedmiotowa, bo dawno rozstrzygnięta. Nie jest to jednak takie proste. Memoriale Domini nie jest dokumentem nieomylnego Magisterium, tylko instrukcją dotyczącą dyscypliny liturgicz (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Docenić dzieci, wspierać dorosłych

W drodze do Emaus

Wiara nieochrzczonych

Duch Święty czy masoni?

Zwierzenia Boga


komentarze



Facebook