LEKCJA MIŁOSIERDZIA
2 Krl 5,14-17 * Ps 98 * 2 Tm 2,8-13 * Łk 17,11-19

 

„Jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego”. Lubię to sformułowanie św. Pawła z dzisiejszego drugiego czytania. Przyznam, że to najlepsza definicja Bożego miłosierdzia, jaką znam. Najlepsza, bo precyzyjnie oddaje sedno tajemnicy.

Jest w Bogu „coś” takiego, czego On nie może się tak po prostu zaprzeć, zanegować. Dlaczego? Bo musiałby zaprzeczyć samemu sobie, musiałby zrezygnować z bycia Bogiem-z-nami. Tym „czymś” są Jego wierność i cierpliwość, które nie kończą się w konfrontacji z naszą niewiernością oraz skłonnością do upadków. Ileż to razy składaliśmy obietnicę, że zrywamy z konkretnym grzechem, że to już po raz ostatni? Ludzkie przyzwyczajenia i namiętności okazywały się jednak silniejsze. We wszystkich tych doświadczeniach On JEST blisko nas, nie obraża się nawet wtedy, gdy przybici własną grzesznością i bezradnością chcemy Mu wykrzyczeć, że nas zostawił, zwłaszcza wtedy gdy wszystko wydaje się pozbawione jakiejkolwiek logiki. Czyż nie absurdalne było polecenie Elizeusza, by wódz syryjski Naaman zanurzył się siedem razy w Jordanie? Czyż nie można było znaleźć mniej kompromitującej formy uleczenia tego, który pełnił najwyższe stanowisko na dworze króla Damaszku? Czyż dziesięciu trędowatych z Ewangelii nie zostało uleczonych dopiero w drodze, realizując polecenie Jezusa, a nie podczas spotkania z Nim? Spodziewalibyśmy się, że On dotknie, że Boską mocą – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – zostanie uzdrowione wszystko, co domaga się uzdrowienia. Bóg tymczasem JEST… Co więcej, Jego bycie jest wołaniem, by dać wiarę Jego Słowu, nawet wtedy gdy trudno poczuć Jego obecność.

Nie, nie chodzi o to, by Boże miłosierdzie mieszać z naiwnością, by mówić butnie, że „skoro Bóg »nie może inaczej«, to po co się wysilać?”. Być może w naszym życiu stwierdzenie takie pada częściej, niż nam się wydaje? Miłosierdzie Boże nie ma nic wspólnego z przyzwoleniem na grzech. Przeciwnie, jest zjednoczeniem naszej niewierności z Nim, w Jego cierpieniach. Ono daje wewnętrzną wolność, sprawia, że człowiek ma siły, by iść dalej.

„Nauka to zasługująca na wiarę: Jeżeliśmy bowiem z Nim współumarli, wespół z Nimi żyć będziemy. Jeśli trwamy w cierpliwości, wespół z Nim też królować będziemy. Jeśli się będziemy Go zapierali, to i On nas się zaprze. Jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego”.

 


Dominik Jurczak OP - ur. 1980, dominikanin, dyrektor Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego w Krakowie, członek Międzynarodowej Komisji Liturgicznej Zakonu Kaznodziejskiego i promotor liturgii w Polskiej Prowincji Dominikanów oraz Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego Archidiecezji Krakowskiej, wykładowca w Papieskim Instytucie Liturgicznym "Anselmianum" oraz na Papieskim Uniwersytecie "Angelicum" w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DUCH ŚWIĘTY A MY?

Przewodnik po Trójcy

SIŁA STRACHU

POŻYCZYĆ GARDŁO JEZUSOWI

PRZEPROWADZKA


komentarze



Facebook