SĄDNE DNI

Stefan Szczepłek

Przez miesiąc byliśmy kibicami piłkarskimi. Mistrzostwa świata są czymś wyjątkowym. Ktoś, kto nie miał zdania na temat meczu, stawiał się na marginesie społeczeństwa. A ktoś, kto znał Roberta Lewandowskiego lub Adama Nawałkę, miał lepsze miejsce przy stole.

Tak przynajmniej było do początku pierwszego meczu z Senegalem. Żyję z piłki, więc się na nią nie obrażam. Kocham ją, bo stanowi treść życia, daje zarobić na bułkę z szynką, wyjazd na Mazury i zakup przedmiotów niepotrzebnych, ale sprawiających przyjemność, jak kolejny scyzoryk czy latarka.

Zdarza się, że moja miłość zostaje wystawiona na ciężkie próby. Tak się stało też tym razem. Brałem pod uwagę porażkę Polski (mam to na piśmie, bo sam napisałem), ale okoliczności przerosły moje wyobrażenia. Nie przypuszczałem, że Polacy przegrają w fatalnym stylu z Senegalem i Kolumbią i że pogrążą się też w ostatnim meczu. Mimo że pokonali Japonię jedną bramką, przez kilka końcowych minut spotkania nie próbowali zaatakować przeciwników, którzy podawali sobie piłkę, czekając na gwizdek sędziego. Zamiast walczyć o to, żeby piłka wyszła na aut, a trener mógł wpuścić na boisko Jakuba Błaszczykowskiego, Kamil Grosicki położył się na murawie, licząc na to, że tym desperackim aktem zmusi sędziego do przerwania gry.

Nie przypuszczałem, że oglądając mistrzostwa świata, będę świadkiem parodii futbolu, i że Polacy odegrają w tej farsie niechlubną rolę. Co z tym zrobić? Przed mistrzostwami trwały wyścigi dziennikarzy w podlizywaniu się trenerowi, piłkarzom i prezesowi PZPN. Im kto słabiej się znał na sporcie, tym wyżej widział Polaków na mun (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Stefan Szczepłek - ur. 1949, dziennikarz sportowy i komentator. Pracował w "Sztandarze Młodych", tygodniku "Piłka Nożna", redakcji sportowej TVP oraz w "Życiu Warszawy". Od 1999 roku jest dziennikarzem redakcji sportowej "Rzeczpospolitej". Laureat Nagrody im. Dariusza Fikusa za rok 2007. Autor książek o historii futbolu m.in. "Moja historia futbolu"; "Deyna" oraz wydanych w ubiegłym roku wspomnień "Szkoła falenicka", za którą w marcu tego roku otrzymał nagrodę Warszawskiej Premiery Literackiej. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

HERBATA Z KARDAMONEM

ZAPOMNIANY GEST GARRINCHY

SZELEST POŻÓŁKŁYCH KARTEK

GRÓB NIEZNANEGO KOLARZA

ŻYCIE Z KALENDARZA


komentarze



Facebook